1. Spalam się (wersja końcowa)


    Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... półtora metra, ale dalej panowały egipskie ciemności. Niezbyt komfortowo i bezpiecznie, na szczęście niedaleko, jakieś kilkanaście metrów ode mnie stała grupka uczniów.
    
    – Dobry wieczór, pani profesor. – Usłyszałam za plecami i aż podskoczyłam, wiedząc, do kogo należy głos.
    
    – Dobry wieczór, Michale – odpowiedziałam w ciemność. Po chwili ujrzałam kształt Niemczyckiego, wyglądającego jak mroczna postać, wyłaniająca się z mojej lewej strony, ubranego w czarną kurtkę, czapkę, dżinsy i czarne buty.
    
    – Ty palisz? – Spojrzałam zdziwiona na dymiącego się w jego ręku papierosa.
    
    – Ćśś, proszę nikomu nie mówić, a już na pewno moim rodzicom. – Uśmiechnął się. – Pani pali? – Zapytał, przedrzeźniając mnie.
    
    – Czy ty sobie ze mnie żartujesz, Niemczycki?
    
    – Absolutnie, nie śmiałbym. Po prostu jestem zdziwiony.
    
    – Wiesz, ja mogę, ty niekoniecznie. – Rzuciłam z przekąsem. – Poza tym palenie na terenie szkoły jest zabronione.
    
    – Och, co pani nie powie? – Spojrzał na papierosa w mojej dłoni. Bezczelny! Zmroziłam go spojrzeniem. – Zakabluje mnie pani? – Otworzył oczy.
    
    – Aż tak wredna nie jestem, ale zastanów się, czy to jest ci potrzebne. – Zgasiłam niedopałek. – Do widzenia.
    
    – Proszę zaczekać. – Rzucił papierosa w trawę. – Odprowadzę panią, ten kawałek nie jest zbyt bezpieczny i jest ciemno.
    
    – Dziękuję, jesteś miły. – Starałam się być neutralna i nie myśleć o nim, ale przypomniałam sobie jego spojrzenie, które poczułam na sobie na lekcji i…
    
    Znowu poczułam to w ...
    ... wewnątrz. Jasna cholera, no!
    
    – Do zobaczenia później, pani profesor. – Uśmiechnął się, po przepuszczeniu mnie w drzwiach i ruszył w kierunku kolegów, stojących nieopodal. Spojrzałam za nim i ruszyłam w kierunku kantorka.
    
    – Wszystko okej? – Mariola wróciła do mnie z kolejnym drinkiem. – Dobrze się czujesz?
    
    – Tak, wszystko jest w porządku – odparłam szybko. – Dzięki za drinka, idę popatrzyć, co dzieje się na sali.
    
    Stanęłam tuż obok głównego wejścia, na parkiecie kręciło się kilkadziesiąt par, a spore grupki stały przy ścianach lub w łączniku. Szkoła była typową tysiąclatką, więc chyba znacie ten układ i nie muszę tłumaczyć, gdzie powinniście mnie umiejscowić.
    
    Obserwowałam młodych, wspominając, jak kilkanaście lat temu sama tak tańczyłam z moim pierwszym chłopakiem. Od tamtej chwili minęły wieki, a ja przeszłam metamorfozę w zupełnie inną osobę.
    
    Utwór z dyskotekowego Rhythm Is a Dancer, hiciora sprzed kilku lat, zmienił się na jeden z tych, które ostatnio leciały do znudzenia w radiu, Always, co zostało przyjęte entuzjastycznym wrzaskiem imprezowiczów i na parkiecie pojawiło się trzykrotnie więcej par. Zrobił się tłok, który paradoksalnie ułatwiał anonimowość. Ci, którzy podpierali ściany, wyszli do łącznika, żeby nie sprawiać wrażenia odrzuconych, ulotnić zamierzałam się i ja, bo drink z plastikowego kubeczka właśnie się skończył, kiedy usłyszałam nieśmiały głos za plecami.
    
    – Mogę prosić?
    
    Zamurowało mnie. Wiedziałam, do kogo ten głos należy i… cholernie się ...
«12...181920...100»