-
Spalam się (wersja końcowa)
Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... Przygotowywałem się do niego pieczołowicie kilka dni, wkuwałem i powtarzałem materiał do późnych godzin (pamiętajcie, że to nie był jedyny przedmiot, a resztę potraktowałem po macoszemu, ale jakimś cudem dostałem w większości przypadków czwórki). Z nerwów nie przespałem całej nocy, chcąc wypaść jak najlepiej i dostać maksa, czyli ocenę sześć. Nic nie uszczęśliwiłoby mnie tak, jak pochwała z jej ust. Poza tym byłem najlepszym uczniem z anglika i chciałem nim pozostać, również dla siebie. Punktualnie o godzinie jedenastej usiadłem z kartką w ławce obok Kotka, zanotowałem podyktowane pytania i zacząłem pisać. Szło mi fatalnie i po kilku minutach wiedziałem, że to nie jest mój dzień – niewyspany, zdenerwowany i zestresowany zrobiłem mnóstwo błędów, o których pomyślałem tuż po tym, jak oddałem sprawdzian. Byłem tak wściekły, że uciekłem szybko ze szkoły, nie żegnając się z chłopakami. Załamany wróciłem do domu, zamknąłem się w pokoju i cały wieczór spędziłem, gapiąc się w śnieg za oknem i słuchając depresyjnej muzyki. Przez kilka dni chodziłem jak osowiały, kumple pytali się mnie, co się stało, ale oczywiście nie powiedziałem im, w czym problem. Nie zrozumieliby. Coraz bardziej zacząłem zdawać sobie sprawę, dlaczego pan Makarski stwierdził wtedy, że jestem lepszy od nich. Lepszy nie jako człowiek, a w rozumieniu, że zasługuję na coś więcej, niż picie wódki z kumplami w trakcie szkoły i na dużo więcej mnie stać. Czułem, że jeśli zdradzę im temat moich zmartwień, nie ...
... zrozumieją i dostaną kolejną pożywkę do żartów (celował w tym zwłaszcza Jordan), a ja nie miałem ochoty ich wysłuchiwać, więc milczałem w cierpieniu z miną skazańca. – Sznaucer, trzy plus. – Beatka oddawała po kolei sprawdziany, a mnie z nerwów ścisnęło gardło i żołądek podjechał gwałtownie w kierunku otworu gębowego, niczym winda w Pałacu Kultury. Siedziała za biurkiem, ubrana w dżinsową spódnicę, kozaki i luźną bluzkę z wycięciem na biust. Tym razem jednak nie uśmiechałem się, a siedziałem zdenerwowany i zestresowany. Czekałem na wyrok. – Niemczycki. – Podniosła mój sprawdzian, po jej minie widziałem, że nie jest dobrze. A kiedy spojrzała na mnie i pokręciła z niedowierzaniem głową, w głowie wybrzmiało tylko „spierdoliłeś, stary”. – Nie wiem Michał, co ci się stało, chyba byłeś chory. Zostań proszę chwilę po lekcji, dobrze? Na kartce widniała ocena niedostateczna. Pokiwałem smutno głową i z cichym „dobrze, pani profesor, dziękuję” odebrałem od niej moje wypociny. I znowu muszę wykonać retrospekcję, będąc starym, prawie pięćdziesięcioletnim dziadersem. Gdyby nie jedynka, gdybym dostał wtedy lepszą ocenę, być może nie opowiadałbym wam teraz o tej historii. Być może znajdowałbym się w zupełnie innym miejscu, a moje losy potoczyłyby się kompletnie odmiennie. Stało się jednak, co się stało, a wy zaraz dowiecie się, że jeden kamyczek potrafi z początku wyglądać niewinnie, ale lawina to małe nic w porównaniu z efektem, który wywołuje. B. Matko Boska, co on ...