-
Spalam się (wersja końcowa)
Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... wyjściowych z klasy i również je zamykając. Stał na środku zaplecza, przodem do mnie, zdezorientowany. Wypukłość w spodniach nie malała, a ja przebiegłam wzrokiem po nim, od góry do dołu, przełknęłam ślinę, zrobiłam dwa szybkie kroki, rozpięłam rozporek i jednym ruchem ściągnęłam z niego dżinsy i bokserki. Widziałam, że spiął się, nerwowo, zupełnie niepotrzebnie. Pożądałam go równie mocno, co on mnie, ale w przeciwieństwie do niego, nie miałam osiągnąć satysfakcji. Koszulkę miał dość długą, ale spod niej po ściągnięciu spodni wynurzył się spory i gruby penis, w pełnej krasie. Miałam ogromną ochotę dosiąść go, po prostu na niego opaść i pozwolić, żeby się we mnie wbił. Cipka była tak spragniona pieszczot, że zachowałaby się w tej sytuacji tak, jak dojrzała brzoskwinka, ściśnięta dłonią, czyli oddałaby z siebie wszystkie soki. Nie kochałam się z mężczyzną od półtora roku, masturbacja jest w porządku, ale do pewnego czasu. Byłam tak mokra, że czułam, jak wilgoć osadza się na materiale majtek. Nie mogłam jednak tego zrobić, o nie! To byłoby nieakceptowalne, złe i… A teraz co robisz? Przecież zrobienie mu dobrze, to również seks. Postanowiłam, że rozterkami moralnymi zajmę się później, a teraz mam zadanie do wykonania, czyli rozdziewiczenie ucznia z mojej klasy. Patrzyłam w te brązowe tęczówki, czując, jak drży. – Michałku, spokojnie, nie gryzę – szepnęłam mu do ucha i pocałowałam lekko w policzek. Prawa dłoń powędrowała w kierunku jego podbrzusza, które ...
... zaczęłam masować, przechodząc przez pachwiny w stronę jąder, a wreszcie chwyciłam za niego. Dumny organ każdego faceta. Musiałam przyznać, że gabaryty miał spore, nie był gigantem, ale gdybym go dosiadła, dzień później na pewno czułabym go dalej w sobie. Złapałam za skórkę napletka i powoli przesunęłam ją w dół, otwierając lekko usta i szepcząc w jego stronę „o tak”, ręka za chwilę wróciła w to samo miejsce. Zamknął oczy, a jego oddech stawał się coraz szybszy i urywany. Drugą dłonią przesuwałam po torsie i brzuchu, nie przerywając masturbacji, aż zakryłam mu usta i przyspieszyłam. Jęknął i otworzył oczy, widziałam w nich nadchodzący orgazm. Byłam pełna podziwu, że tak długo wytrzymał, spodziewałam się potężnej ejakulacji po kilku ruchach. Uśmiechnęłam się lekko, pocałowałam go w policzek, czując, że napina się i zaczyna szczytować. Jęknął długo, przeciągle, po czym strzelił tak gwałtownie, że pierwszy strumień trafił w nogę stojącego nieopodal regału, a kolejne w akompaniamencie cichnących pojękiwań, spadały na linoleum coraz niżej. Całą dłoń miałam umazaną w jego nasieniu. – Grzeczny chłopiec – szepnęłam i dałam kolejnego buziaka. Dobrze, że na zapleczu był zlew z bieżącą wodą, przynajmniej mogłam umyć dłoń, nie będę zmuszona ukradkiem przemykać do toalety. – Posprzątaj po sobie ten bałagan, dobrze? – Wskazałam głową na kilka rozlewających się na podłodze długich strumieni nasienia. – Dobrze, pani profesor – odparł pustym głosem, po chwili znalazł ścierkę i zajął się ...