1. Spalam się (wersja końcowa)


    Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... próbowałam zbudować, rozpadł się szybko na drobne kawałeczki.
    
    W piątek, tydzień przed świętami wymyśliłam grę językową, do której potrzebne było przestawienie ławek w klasie. Oczywiście mój adorator jako pierwszy rzucił się do pracy, razem z Makarskim i Cegłowskim jako najwyżsi w klasie zajęli się ustawianiem ławek. I nie byłoby w tym nic zdrożnego, ale…
    
    Początkowo miał na sobie dżinsy i luźną koszulę na krótki rękaw, pod którą widać było biały podkoszulek, jednak…
    
    Zrobiło mu się gorąco…
    
    Albo nie chciał pobrudzić koszuli…
    
    Sama nie wiem, co spowodowało zdjęcie wierzchniej garderoby, ale kiedy został w samym podkoszulku, nie wiedziałam, gdzie podziać oczy. Nie dysponował imponującą muskulaturą, ale trochę mięśni miał, a na konstrukcję ciała tego typu u mężczyzn mówi się „żylasty”. Na barkach, przedramionach i rękach miał mnóstwo żyłek, cieńszych i grubszych, które pęczniały pod wpływem wysiłku, dodatkowo, kiedy przenosili stoły, podkoszulka podjechała do góry, a moim oczom ukazały się napięte mięśnie brzucha, układające się w mały kaloryfer. Pod pretekstem wizyty w toalecie uciekłam z sali i wróciłam, kiedy skończyli, pięć minut później.
    
    Michał, dumny z siebie, siedział na przedzie i cieszył się, jak dziecko. Przekonałam się wtedy, jak mało znaczy moja silna wola.
    
    Koniec tego. – Powzięłam decyzję w weekend. Koła machiny zostały wprawione w ruch.
    
    M.
    
    Wielkanoc w tym roku miała miejsce w pierwszy weekend kwietnia. Moja rodzina nie była specjalnie ...
    ... religijna, owszem, zdarzało się nam chodzić do kościoła, ale na religię uczęszczałem „z rozpędu”, bo kumple chodzili, a rodzice nigdy nie wywierali na mnie presji odnośnie do spraw wiary.
    
    Dziękuję im za to, wiem, że nie wszędzie w latach z dziewięćdziesiątych tak było.
    
    No ale wracając do Wielkanocy – ostatnie zajęcia w szkole miały tradycyjnie miejsce w środę, gdyż czwartek i piątek przed świętem uczniowie i nauczyciele mieli wolne. Wszyscy pojawili się w budzie w radosnym nastroju, nie ma to, jak kilka dni wolnych i powrót do znienawidzonego przez gros uczniów miejsca po prawie tygodniu przerwy. Mnie było to całkowicie obojętne, w święta przyjeżdżała do nas rodzina z drugiego końca Polski, hałaśliwe bachory w wieku kilku lat, których rodzicami była siostra mamy, nawijająca jak kataryna i jej mąż, stary alkus, który za każdym razem próbował upić ojca wódką. Mając zerową ochotę na wchodzenie w interakcje z tą bandą oszołomów, zamierzałem zamknąć się w pokoju i oddać czytaniu, słuchaniu muzyki oraz wieczornej masturbacji z udziałem Beatki.
    
    Zajęcia zbliżały się, a ja cieszyłem się podwójnie, bo przerwa od szkoły i angielski. Co prawda od czasu powrotu ze zwolnienia, obiekt moich uwielbień nie dał mi w żaden sposób do zrozumienia, że coś się między nami wydarzyło w styczniu, ale czy to dla szesnastolatka, poprawka, prawie siedemnastolatka miało znaczenie? Chyba nie, na pewno nie. Już sam fakt, że to się stało, był dla mnie niczym kamień węgielny, wielokrotnie wracałem w myślach ...
«12...373839...100»