-
Spalam się (wersja końcowa)
Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... ryzykownych momentów, a to był jeden z nich. – No dobrze, a teraz uwaga. – Do niego podeszłam na samym końcu, położyłam test na ławce, ale treść zakryłam ręką. – Tradycyjnie włączam stoper, ale – nabrałam powietrza – kto skończy wcześniej, niż po piętnastu minutach i nie dostanie pały, będzie miał podwyższoną ocenę o jeden. – Odwróciłam się w jego stronę, puściłam „oczko” i zabrałam dłoń. – Macie trzydzieści minut. Czas start. Wróciłam do biurka, tradycyjnie stanęłam przy nim, opierając pupę o krawędź blatu i spojrzałam na niego. Wpatrywał się w papier z niedowierzaniem, a jego twarz nabrała kolorów. Spojrzenie przesunęło się powoli w górę, na mnie i przez jakieś dziesięć sekund trwaliśmy tak, „siłując się” wzrokiem wśród opuszczonych głów jego kolegów i koleżanek. Uśmiechnął się szeroko, zgniótł i schował do kieszeni żółtą karteczkę, przyczepioną do testu i zaczął pisać. Salę opuścił punktualnie po dwunastu minutach, jako pierwszy. Test sprawdziłam od razu. Zawierał zarówno pytania opisowe, jak i zamknięte, jednokrotnego wyboru. Miał sto procent właściwych odpowiedzi. Wychodząc, rzucił mi spojrzenie, na które nie zareagowałam, ale widziałam je kątem oka, udając studiowanie dziennika ze szczególnym zainteresowaniem. Pełne pożądania, radości, ekscytacji, czułam instynktownie, że nie mogę odwrócić się w jego stronę, bo obserwowała go Agnieszka, a przy okazji mnie. A po tym, co było napisane na kartce, nie mogłam popełnić żadnego błędu, nawet ...
... najmniejszego. M. Zamurowało mnie doszczętnie. Spojrzałem z niedowierzaniem najpierw na test, później na nią. Puściła do mnie oczko, odwróciła się i rzuciła do całej klasy. – Trzydzieści minut, czas start. Jak myślicie, co było napisane na tej małej, żółtej karteczce przyczepionej do testu? Powiem wam. „Dzisiaj 16:00, tutaj. Zniszcz to”. Sprawdzian napisałem w dziesięć minut. Byłem tak podekscytowany, a jednocześnie spokojny i wyluzowany, że odpowiedzi same wpadały mi do głowy. Po pięciu minutach miałem roztrzaskane wszystkie pytania zamknięte, na pytania opisowe odpowiedziałem w ciągu kolejnych pięciu. Dwie kolejne poświęciłem na sprawdzenie wyników, po czym wstałem, położyłem kartkę na biurku, prawie przeleciałem ją wzrokiem i wyszedłem z sali z plecakiem na ramieniu. – Ja pierdolę! – Pół godziny później Grucha zrzędził w szatni. – Ostatnia lekcja przed wolnym, a ta robi sprawdzian i to niezapowiedziany. Niemiec, weź z nią pogadaj, masz u niej chody. Przecież to jest jakaś pojebana akcja. I jeszcze wszyscy różne testy, żebyśmy nie ściągali. – Ale o czym mam pogadać? – Spojrzałem na niego nieprzytomnymi oczami. W głowie miałem to, co wydarzyło się na początku lekcji i ledwo kontaktowałem ze światem zewnętrznym. Przed oczami widniała kartka, jej uśmiech i rosnąca w środku wielka kula radości. Czy to było to, o czym myślałem? Naprawdę to się wydarzy? Nie chciałem w to uwierzyć, perspektywa wydawała się nieprawdopodobna. Stwierdziłem w duchu, że nie będę się ...