-
Spalam się (wersja końcowa)
Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... szesnasta. Czułam ogromny niepokój we wnętrzu z jednoczesną ekscytacją oraz rosnącym podnieceniem. Przypominały się czasy nastoletnie, kiedy w pełnej konspiracji przed rodzicami i nauczycielami paliło się papierosy, piło tanie wina albo całowało gdzieś w ukryciu z pierwszym chłopakiem. Drżałam coraz mocniej, mając pełną świadomość, co za chwilę się wydarzy, jednocześnie wiedząc też, że jeśli tego nie zrobię, będę zawsze zastanawiać się, co by było, gdybym jednak spróbowała. Macie czasem wrażenie, że wykonanie pewnego kroku wiąże się z ogromnym ryzykiem, ale instynkt podpowiada wam, żeby go zrealizować, tylko bardzo uważać? Tak czułam się wtedy. Patrzyłam na zegarek, dwie minuty do szesnastej. Nie miałam wątpliwości, że przyjdzie. Musiałby złamać nogę albo wpaść pod samochód (czego mu oczywiście nie życzyłam), choć czy spodziewał się tego, co przygotowałam? Chyba nie, nakreśliłam jasno granicę nie do przekroczenia, którą… Moje rozmyślania przerwał dźwięk zbliżających się do drzwi cichych kroków. Nabrałam powietrza krótkim syknięciem, ręce zaczęły mi drżeć gwałtownie, a w głowie jak mantra wybrzmiewało „jeszcze możesz wycofać się, wystarczy, że nie otworzysz drzwi i udasz, że w środku nikogo nie ma”. Zapukał cicho trzy razy. Podeszłam i otworzyłam. Ujrzał mnie i uśmiechnął się nieśmiało. Wyjrzałam na korytarz, puściutki, jak wymarły. Wciągnęłam go do środka, przekręcając jednocześnie kluczyk w drzwiach. Byliśmy bezpieczni. Chciał chyba coś ...
... powiedzieć, ale nie zdążył. Dopadłam do niego i pocałowałam czule, wsuwając delikatnie język do środka i tuląc. Zaskoczony na początku spiął się lekko, ale po chwili wpuścił mnie i jego język splótł się z moim. W żołądku wybuchł szalony taniec motyli, a mnie aż ścisnęło w gardle, nie ze smutku czy żalu, a z eksplozji uczuć i wystrzału oksytocyny, który właśnie otrzymałam. Jęknęłam cicho, spleciona z nim, po czym oderwaliśmy się od siebie. Oddychając ciężko, czując przemożne podniecenie, miałam ochotę zrzucić z siebie ubranie i nagusieńka wskoczyć na niego. Dotknęłam jego twarzy. – Chcę się z tobą kochać, Michał – szepnęłam. – Ale, pani profesor, ja nigdy… – Zaskoczony wydukał, czerwieniąc się. – Wiem, mój drogi, to nie jest żadną przeszkodą. – Uśmiechnęłam się uspokajająco. – A ty tego chcesz? – Ttak. – Trzęsły mu się lekko ręce, ale na twarzy miał wypisaną determinację, pożądanie i miłość. Wiedziałam, że się nie wycofa. Dla mnie dawno było za późno, klamka zapadła, a ja nie chciałam i nie zamierzałam wykonać odwrotu. – Chodź za mną. – Chwyciłam go za dłoń i pociągnęłam za sobą na zaplecze. Rozglądał się chwilę po pomieszczeniu, a kiedy odwrócił się w moją stronę, stałam w samym biustonoszu i stringach. – Rozbieraj się. – Stanęłam przed nim. Nie odrywając ode mnie oczu, zrzucił z siebie wszystko z wyjątkiem czarnych, obcisłych bokserek, zbliżyłam usta do jego warg i zaczęliśmy się ponownie całować. Moje dłonie krążyły po jego ciele, napiętym brzuchu, torsie ...