1. Spalam się (wersja końcowa)


    Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... pierdolnięta, hetera jakich mało, wolałbym jechać samemu na ręcznym, niż narażać się na jej niekontrolowane wybuchy i zjeby w zamian za zwalenie konia raz czy dwa razy w tygodniu (nie dała się puknąć, a loda brzydziła się zrobić).
    
    No więc wracając do tematu (przepraszam, że od niego odbiegam co rusz, ale pamięć odświeża mi się w miarę postępów opowieści, a sam jestem ciekaw, co sobie jeszcze przypomnę), czekaliśmy w klasie na rozpoczęcie lekcji, ziewając z nudów i gadając głupoty, kiedy w korytarzu rozległ się stukot obcasów. Po kilkunastu sekundach drzwi zamknęły się, a przed nami zmaterializowała się ona, a mnie razem z resztą naszej paczki opadła szczęka.
    
    O kurwa, to ta ruda dupa, która wchodziła do szkoły pół godziny temu.
    
    Schowałem się za siedzącą przede mną koleżanką i gestem głowy wskazałem ją Małemu, który wywalił takie oczy, że byłem przekonany o ich wypadnięciu za chwilę z orbit. Podobne wyrazy twarzy mieli Jordan, Grucha i Kotek, który zrobił się zielono–blady, pomny wcześniejszego pytania, zadanego jej o kolor włosów w pewnym intymnym miejscu…
    
    Niezależnie od powyższego, widok zapierał dech w piersiach, a jestem niemal pewien, że moja twarz, poza szokiem nie wyrażała w tamtej chwili nic więcej niż pustka w spojrzeniu i może śliną, cieknąca z półotwartych ust. Mały przyjaciel, dotychczas śpiący snem sprawiedliwego między moimi udami, drgnął niespokojnie, a umysł nastoletniego onanisty szepnął jedno słowo. W zasadzie dwa.
    
    Ale dupa.
    
    Nowa ...
    ... nauczycielka od języka angielskiego pewnym krokiem zjawiła się w klasie, położyła torebkę oraz dziennik na stole i odwróciła się do nas twarzą. Musiałem przyznać, że niewiele kobiet w życiu, które spotkałem wcześniej i później, zrobiło na mnie tak piorunujące wrażenie i przerastało ją urodą. Ba, jestem pewien, że gdybym pokusił się o ranking, zajęłaby miejsce w top pięć, a może i na podium.
    
    Burza rudych, kręconych za ramiona włosów okalała śliczną twarz niemal trzydziestoletniej wtedy kobiety. Różowe, pomalowane pomadką lub bezbarwną szminką usta rozchyliły się w uśmiechu, niebieskie oczy prześlizgiwały się po nas, a splecione przed nią dłonie z pomalowanymi na czerwono paznokciami nadawały jej prędzej wygląd szkolnej seksbomby, niż belfra. Spieszę uzupełnić, że pani Beata Smolińska (bo takie nosiła imię i nazwisko) odziana była w granatową spódnicę tuż nad kolano, marynarkę w tym samym kolorze oraz białą koszulę, rozpiętą tak, że widać było centymetr, może dwa górnej części rowka między piersiami. Nie, nie piersiami. Dorodnymi melonami, na myśl, o których mój przyjaciel podniósł się gwałtowniej, a ja zafrasowany stwierdziłem w myślach, że będę musiał iść do tablicy z pełną erekcją, gdybym został wezwany do odpowiedzi.
    
    Teraz kiedy obejrzeliśmy ją sobie z bliska, nasze spojrzenia wyrażały jedno.
    
    Ruchałbym do upadłego.
    
    – Dzień dobry, moi drodzy. – Jej głos brzmiał niczym chóry anielskie. Przynajmniej tak wtedy to sobie wyobrażałem. W rzeczywistości miała bardzo przyjemny, ...
«12...567...100»