1. Spalam się (wersja końcowa)


    Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... prosto w oczy. Niebieskie.
    
    Piękne.
    
    Utonąłem.
    
    Widziałem, że mówiła coś do mnie, nie miałem pojęcia, o czym. Jakbym zawisł w próżni i nastąpiło zakrzywienie czasoprzestrzeni.
    
    – Niemczycki, słyszysz mnie? Michał? – Wróciłem do rzeczywistości. Wpatrywała się we mnie lekko zaniepokojona.
    
    – Przepraszam, może pani profesor powtórzyć pytanie?
    
    – Powiedziałam, że dobrze i masz przetłumaczyć teraz zwrot, a w zasadzie pytanie „niżej też jesteś ruda?”.
    
    – Are you a redhead below too, choć w tamtej sytuacji należałoby powiedzieć „are you a redhead between your thighs, too”.
    
    – No proszę, czyli jednak przynajmniej jeden z was zna angielski na tyle znośnie, żeby nie dostać pały na dzień dobry – westchnęła ciężko. – Macie ochotę na dalsze popisy, czy możemy zakończyć tę żenadę?
    
    – We would like to apologize, professor Smolińska. We also are deeply concerned and sorry about our behaviour over an hour ago. I also would like to express my deepest regret and hope, that this little misunderstanding will not affect your attitude towards our five for the future – wypaliłem. Mały, Grucha, Jordan i Kotek patrzyli na mnie jak na kosmitę, a pani profesor? Popisy nie zrobiły na niej wrażenia.
    
    – No, it will not, Michael, but be sure that next time I will not be so lenient. Now please go home. Aha, moment. Dzisiaj nie wstawię sam pał, bo uratował was kolega. – Pokazała na mnie. – Następny raz taka łagodna nie będę i nawet elokwencja i erudycja Niemczyckiego da wam tyle, co nic ...
    ... i wylądujecie na dywaniku u pani dyrektor. Żegnam panów. – Wskazała na drzwi, cała czwórka rzuciła się w kierunku wyjścia, a ja powoli zebrałem graty z biurka, wstałem i ruszyłem za nimi.
    
    – Pani profesor?
    
    – Tak, Michał? – Spojrzała na mnie. Nie wiem, czy to było wtedy, ale być może tak, pierwsze ziarnko zostało zasiane.
    
    – Naprawdę jest mi przykro, my – zawahałem się – nie jesteśmy tacy.
    
    – Jesteście – odparła. – I nie ma w tym nic złego, bo wasz wiek wiele mówi i musicie wyszaleć się, o ile nie krzywdzicie tym innych, pamiętaj o tym Michał. – Wpatrywała się jeszcze chwilę w moje oczy, a ja przełknąłem ślinę, czując się nieswojo, a dodatkowo mając ochotę zjechać wzrokiem na jej biust.
    
    – Dziękuję, pani profesor. Do widzenia.
    
    – Do zobaczenia w przyszłym tygodniu. – Usiadła przy biurku, nie patrząc, a ja kątem oka tuż przed wyjściem złapałem z góry widok jej piersi, widocznych lekko spod materiału koszuli.
    
    Tak pięknej kobiety do tamtego dnia nie widziałem.
    
    – Mieliśmy, kurwa, więcej szczęścia, niż rozumu. – Zamknąłem drzwi do klasy i podszedłem do pozostałej czwórki.
    
    – Ale nas przemaglowała. – Kotek dalej był blady jak ściana. Jego ojciec za każdą pałę przyniesioną z budy, dawał mu karę w postaci sprzątania garażu, który w zeszłym roku przez pierwsze półrocze lśnił regularnie czystością, dopiero w drugim nasz kumpel wziął się do roboty w budzie i ulubione miejsce do chlania piwska jego starego zarosło stertą śmieci. – Garaż jest tak zagruzowany, że nie ...
«12...8910...100»