1. Spalam się (wersja końcowa)


    Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... twoją narzeczoną. – Zauważyłem, że nie powiedział o Beatce Smolińska, czy ruda.
    
    Patrzyłem na niego przez chwilę, wreszcie skinąłem głową na zgodę i wpadłem mu w ramiona.
    
    – Kocham cię, stary. – wyszeptałem, tłumiąc łzy.
    
    – Wiem, Michał, ja ciebie też. – Oderwał się ode mnie. – A teraz chodźmy stąd, bo jak nas ktoś przyczai, to się rozniesie po budzie, że jesteśmy ciepli. I będziemy mieli przejebane. Ale akcja, ja pierdolę. – Złapał się za głowę. – Zawsze czułem, że ty jesteś najmądrzejszy z naszej piątki. Spierdalajmy stąd, a wieczorem opijemy twoją stratę.
    
    EPILOG
    
    – A pamiętacie, imprezę na zakończenie drugiej klasy? Ale się Niemiec z Gruchą nawalili.
    
    – Trudno tego nie pamiętać, obudziłem się z takim kacem, że zdychałem przez następne dwa dni. – Upiłem łyk wody.
    
    – Bo pić, to trzeba umieć – dorzuciła Agnieszka. – Rzuciliście się na alkohol, jakbyście nie znali umiaru, wystarczyło spuścić was z oka na pół godziny.
    
    Akurat ty, głupia pindo, miałaś wtedy gówno do powiedzenia.
    
    A powód naszego picia był prosty. Za każdy dzień, który spędziłem z Beatą, wypiliśmy po jednej lufie, jedna po drugiej, tylko popita, wódka i nas dwóch w pokoju Jordana na piętrze. Piliśmy, jakbyśmy mieli umrzeć, lufą za lufą, bez odpoczynku. Nie daliśmy rady opić wszystkich wspólnych dni z nią, po jakichś trzydziestu złożyło nas tak, że Mały i Jordan musieli holować najpierw Gruchę, a później mnie nad kibel.
    
    – Klasyczne wleczone było. – Zaśmiał się Jordan, upijając łyk piwa i ...
    ... pociągając papierosa. – O mało nie kibla rzygami nie zapchaliście, chlory.
    
    – Impreza imprezą, ale pamiętacie Smolińską? – Mały jak zwykle trafiał w tematy, których chciałem uniknąć. – To była dupa.
    
    Spojrzałem na Agnieszkę, zesztywniała i nerwowo upiła łyk drinka. Tak, moja żona nie przepadała za naszą belferką, jako samica alfa zawsze musiała być najpiękniejsza, najlepsza i mieć najbardziej szanowanego chłopaka w klasie.
    
    A dopóki Beatka nas uczyła, byłem dla niej niedostępny.
    
    – Taaa, ruda, to była dupa, ja jebię. – Kotek roztył się tak przez lata, że ciężko było go poznać. Wyglądał, jak księżyc w pełni. – Niemiec, ty do niej cały czas cholewki smaliłeś, nawet na korki chyba do niej latałeś. – Zaśmiał się. – Nie wiesz, czemu odeszła?
    
    – Nikt tego nie wiedział – dorzucił Mały. – Po szkole fruwała później plotka, w którą nie wierzę, bo to farmazon. Głosiła, że miała romans z którymś z uczniów, sprawa wypłynęła, dostała od dyrekcji propozycję nie do odrzucenia i zniknęła.
    
    – Gówno prawda, Niemiec by o tym wiedział, co Michał? – Jordan wypił do końca piwo i zamierzał wstać po kolejne.
    
    Milczałem chwilę, patrząc najpierw na Agnieszkę, później przebiegłem wzrokiem po kumplach.
    
    Nikt się nie domyślił, przez tyle lat. Dyrektor trzymała buzię na kłódkę, Grucha też. Zabrał ze sobą tajemnicę do grobu, wjechał do niego na motorze.
    
    Mówić im?
    
    Powiem. Tyle czasu ukrywałem się, Beata na to zasługuje. A że obok siedzi Agnieszka?
    
    Jest żoną z nazwy, zrobiła mi tyle ...
«12...919293...100»