-
Spalam się (wersja końcowa)
Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... świństw, że inny dawno by ją wykopał za drzwi. Czas na odkrycie kart. – To była prawda. – odparłem cicho. – Co, romans? – Mały wybałuszył oczy. – A skąd ty to wiesz? Powiedziała ci? – Zakpił. – Ten uczeń, to byłem ja. Zaległa cisza, nawet ptaki przestały śpiewać. Moja żona wpatrywała się we mnie, a jej wzrok mówił „musimy poważnie pogadać”. – Niemiec, co ty pierdolisz? Wkręcasz nas, co? – Kotek zaśmiał się, a Jordan z wrażenia usiadł, zapominając o piwie. – Stary, siedzieliśmy cały rok razem w ławce, jak ty to zrobiłeś, że się nie ogarnąłem? Wzruszyłem ramionami. – Kurwa, wkręca nas. – Jordan wydał osąd i wstał. – Pamiętacie, jak dostałem jedyną w historii pałę z angielskiego? Wtedy, kiedy o mało nie popłakałem się w klasie ze złości? Na koniec zimowego półrocza. – Coś kojarzę. – Kotek zastanowił się chwilę. – Tak, pamiętam, dostałem wtedy tróję, jedyny raz miałem lepszą ocenę od ciebie z anglika. – Patrzył na mnie zdziwiony. – Wtedy pierwszy raz z nią spałem. Wyraz twarzy Agnieszki wskazywał, że ma ochotę wbić mi widelec w oko. Mały spojrzał zdziwiony najpierw na mnie, a później na nią, Ewelina nie chciała się najwidoczniej wtrącać, zresztą nigdy nie były z Agnieszką dobrymi koleżankami. Kotek i Jordan taktycznie unikali nas wzrokiem. – Nie wierzę. – odparł po chwili kolega Sznaucer. – Ja na waszym miejscu też bym nie uwierzył. – Uśmiechnąłem się. – To jednak prawda i nic tego nie zmieni. – Ale – Jordan podrapał się po głowie – ...
... jakim cudem udało się tobie, wam – poprawił się – ukryć to przed wszystkimi i utrzymać w tajemnicy aż do dzisiaj? Wzruszyłem ramionami, nie odpowiadając. – Po co mówisz to wszystko? – Wzrok Agnieszki mógłby zabijać, jak to mówił świętej pamięci Grucha, to spojrzenie testamentem zalatuje. – Bo czuję taką potrzebę – odparowałem. – Chcecie wiedzieć, jak było? W porządku. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia, ale nie liczyłem na cokolwiek, bo to było chyba jasne, że różnica wieku nie daje żadnych możliwości. Jednak krok po kroku zbliżaliśmy się do siebie, ona polubiła mnie, bo – westchnąłem ciężko – jak mówiła, byłem najbardziej inteligentny z klasy, dobrze się ze mną czuła i podobałem się jej. Stopniowo kruszyłem jej mur oporu, choćby wtedy, kiedy tańczyłem z nią na dyskotece, a później odprowadziłem do domu. – Ty diable, to dlatego tak szybko się ulotniłeś. – przerwał mi Mały. – Czułem, że to nie był zwykły taniec. – Priorytety, stary. – Uśmiechnąłem się. – A taniec faktycznie nie był zwykły. Był magiczny. – I co dalej? Opowiadaj. – Ewelina z Małym najwyraźniej zaciekawili się historią, nie zwracając uwagi na Agnieszkę. – Byliśmy parą od marca do czerwca. W Boże Ciało pojechaliśmy razem na Mazury, do Rucianego–Nida. – Starzy cię puścili? – Powiedziałem im, że jadę z Gruchą i jego rodzicami na działkę do Zgonu. – Uwierzyli? – Zdziwił się Kotek. – Moi sprawdziłby wszystko, włącznie z przeglądem samochodu starego Gruchy. – Uwierzyli, bo ...