1. Spalam się (wersja końcowa)


    Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... tyle lat?!
    
    – Wyrzucanie mi, że nie powiedziałem ci o Beacie, jest jebaną hipokryzją. Przypominam, że zanim za mnie wyszłaś, zostawiłaś mnie dwa razy dla jakichś przydupasów. Dwukrotnie! – Wykrzyczałem. – Rozumiem, jeden raz, ale dwa razy to już nie przypadek. Poza tym podejrzewałem cię o więcej zdrad, tylko w pewnym momencie przestało mi już po prostu zależeć i stwierdziłem, że mam to w dupie. A ty masz, kurwa, czelność, żeby wypominać mi romans, który przeżyłem jeszcze w szkole, zanim zaczęliśmy ze sobą być? – Spojrzałem na nią. – Nie chce mi się z tobą gadać, Agnieszka. – Próbowała jeszcze coś powiedzieć, uciszyłem ją gestem dłoni. – Zamilcz już, proszę.
    
    – Chcę rozwodu. – Szepnąłem kilkaset metrów od domu. Spojrzała na mnie przeciągle, ale nie odezwała się słowem.
    
    Dwa miesiące później siedzę samotnie w domu. Dzień po imprezie złożyłem papiery rozwodowe, Agnieszka podpisała je bez słowa.
    
    Dobrze, że nie próbuje ze mną walczyć. Dwóch najtrwalszych więzów małżeńskich w naszym związku brak.
    
    Nie, nie mówię o miłości i emocjach, a o dzieciach i wspólnym kredycie, najlepiej hipotecznym. Kolejność dowolna. Cyniczne, ale prawdziwe.
    
    Zawsze było między nami dziwnie. Związaliśmy się ze sobą bardziej z rozpędu i przyzwyczajenia oraz rozsądku, żeby nie być samemu, niż z powodu prawdziwych uczuć, miłości i namiętności. Oczywiście, gdybyśmy czuli się razem źle, to nigdy nie wzięlibyśmy ślubu, ale gdybym miał porównać małżeństwo z Agnieszką ze związkiem z Beatką, ...
    ... to…
    
    Nie ma czego porównywać. Beata to ideał, a Agnieszka substytut. Przykro mi z tego powodu, ale uświadomiłem to sobie w chwili, gdy podpisała papiery.
    
    W wieku prawie czterdziestu sześciu lat jestem samotnym rozwodnikiem bez rodziny. I siedząc przed komputerem, zdałem sobie właśnie sprawę, że nie mam nic, poza pracą tłumacza przysięgłego. To spuścizna po mojej ukochanej, zaciąłem się i doszlifowałem angielski w takim stopniu, że zdałem maturę na szóstkę, poszedłem na anglistykę i mam zawód, z którego czerpię niezłe profity.
    
    Czy jestem szczęśliwy?
    
    Odpowiedzcie sami na to pytanie. Ja nie wiem.
    
    Do dzisiaj nie mam pojęcia, kto i dlaczego na nas doniósł. Może ktoś ze szkoły odkrył romans i nas śledził? A może na miejscu był ktoś, kto nas rozpoznał?
    
    Beatki już nie spotkałem, poszedłem w połowie lipca do jej mieszkania, próbując porozmawiać po tym, jak ochłonąłem, wszystko przemyślałem, zaplanowałem i uznałem, że uda mi się przekonać ją, że nie wszystko stracone. Mieszkanie zastałem zamknięte, a na moje pytanie, co stało się z tą panią, staruszka z drugiego końca korytarza powiedziała, że pani wynajmowała lokal i wyprowadziła się z końcem czerwca. Nie wiedziała, dokąd.
    
    Jak pewnie się domyślacie, wakacje spędziłem w samotności, opłakując stratę i tłumiąc w sobie ból. Względnie, spotykając się kilka razy z Gruchą i pijąc na umór.
    
    Przez kolejne lata powoli, bardzo powoli, wygaszałem pamięć o niej, ale jej twarz i uśmiech wciąż pojawiały się co jakiś czas przed oczami. ...
«12...949596...100»