1. Spalam się (wersja końcowa)


    Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... Najdłuższe pięć minut w życiu, może poza tymi, kiedy czekałem w bibliotece. Również na nią.
    
    Taki jej urok, a mój los. Czekałem trzydzieści lat, to wytrzymam trzysta sekund.
    
    Staję na światłach.
    
    M: Dwie minuty i jestem (emotikon uśmiech).
    
    B: Będę czekać (emotikon buziak).
    
    Minuta.
    
    Wjeżdżam w boczną uliczkę.
    
    Widzę kształt, otwierający drzwi klatki schodowej.
    
    B.
    
    M: Dwie minuty i jestem (emotikon uśmiech).
    
    B: Będę czekać (emotikon buziak).
    
    – Poznasz dzisiaj swojego imiennika, Niemiec. – Uśmiecham się do kota. Przez kwadrans zdążyłam umalować się, przebrać z piżamy w spodnie, bluzkę i narzucić sweterek na ramiona. Przecież nie wyjdę do niego, po trzydziestu latach nieobecności, ubrana jak stara baba?
    
    Oczywiście jestem nią, bo wiek nie kłamie, ale dla niego zawsze będę miała o trzydzieści mniej.
    
    Nogi drżą podczas schodzenia na parter. Na zewnątrz jest ciepły, letni wieczór, a miasto i beton oddają żar, wchłonięty w ciągu dnia, wydzielając charakterystyczny zapach, który uwielbiam. Widzę zbliżające się światła samochodu.
    
    To on, mój Michałek.
    
    Moja jedyna miłość.
    
    Auto zatrzymuje się, a ja nieśmiałym krokiem zbliżam się do mężczyzny, który z niego wysiadł.
    
    – Beatka? Skarbie? – Teraz już wiem, że to on. Rzucam mu się w ramiona i całuję z radości po twarzy.
    
    – Michałku, kochanie. – To dojrzały mężczyzna, a nie dzieciak, którego pokochałam, ale charakterystyczny błysk w oku i lekko zawadiacki uśmiech pozostał. – To naprawdę ty?
    
    – We ...
    ... własnej osobie. – Oddaje pocałunek.
    
    – Chodź, zrobię ci herbatę. – Patrzę na niego. – Myślałam o tobie często ostatnio, wiesz? Mam ci tyle do powiedzenia.
    
    – Ja o tobie też myślałem. – Michał zatrzymuje mnie jeszcze raz, bierze w ramiona i ponownie całuje. Moje serce skacze jak szalone. – Muszę to zrobić od razu, bo padnę. Co prawda nie mam pierścionka, ale w sumie masz już założony. – Odwraca mnie i klęka. Zaczynam śmiać się przez łzy.
    
    – Wyjdziesz za mnie, Beato Smolińska?
    
    Wpatruję się w niego, oczy wyrażają nadzieję, miłość, radość i ekscytację. Teoretycznie to obcy mężczyzna, którego nie widziałam trzydzieści lat. A w praktyce?
    
    Mój przyszły mąż. I moje przeznaczenie.
    
    – Tak, Michale Niemczycki, zostanę twoją żoną. A teraz wstawaj i chodź na górę, bo mam nowego kota, który właśnie demoluje mi sypialnię.
    
    – Nowego kota? A dzieci, wnuki?
    
    – Nie dorobiłam się.
    
    – To się dobrze składa, bo ja też. To co z tym kotem? Tak samo popieprzony, jak poprzedni?
    
    – Ten jest inny, wyjątkowy. I ma na imię Niemiec.
    
    – Miło wiedzieć, że jakiś sierściuch nosi taką samą ksywę, co ja – rzuca z przekąsem, ale oczy mu się śmieją. Całuje mnie ponownie i z radości krzyczy na całe osiedle.
    
    – Cicho, wariacie, dostaniesz mandat.
    
    – Mam to gdzieś. Chodź na herbatę. A potem chcę się kochać z moją nową–starą narzeczoną.
    
    – No, no, tylko nie starą. Kobietom wieku się nie wypomina.
    
    „Przemoknięte serca miast
    
    My szczęśliwi tym dniem
    
    Bo choć zapomniał o nas świat
    
    Nie ...