-
Im dziksza klacz, tym ostrzejsza jazda
Data: 08.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... nie był szczególnie silny, inteligentny ani bezwzględny. Jednak w świecie przestępczym, gdzie każdy napotkany człowiek może okazać się kapusiem lub wbić wcale-nie-przysłowiowy nóż w plecy, a wiele czynników decydujących o przetrwaniu jest nie do skontrolowania, ludzie najbardziej boją się tych, którzy posiadają szczęście. A któż ma go więcej od outsidera dzielącego łóżko z jedną z najbardziej pożądanych kobiet w mieście? Fart nie opuszczał Krzysztofa także wtedy, gdy całkiem niedawno nawiązywał kontakt z tajemniczymi ludźmi z dalekiego wschodu, którzy za niewielką kwotę oferowali narkotyki czyste jak łza. Pierwsza transza rozeszła się zaledwie w kilka dni, przynosząc mu niemały majątek. Podbudowany szybkim sukcesem mężczyzna poczuł się wówczas tak pewnie, że nie dopilnował drugiego, znacznie większego transportu i jego towar został przejęty przez służby, a on sam omal nie został namierzony. Nigdy nie trzymały się go pieniądze. Lubił wydawać je na samochody, drobne przyjemności i swoją kobietę. Nic więc dziwnego, że przed fatalnym w skutkach fiaskiem przemytniczym zdążył roztrwonić poprzednie zyski i został nagle z wielkim długiem u nieodpowiednich ludzi. Przez kilka tygodni grał na zwłokę, ale nie mógł odkładać terminu spłaty w nieskończoność. Jakby tego było mało, nieświadoma kłopotów Małgorzata postanowiła skorzystać z jego wyjazdu i zabrać się nad morze. Podczas gdy ona opalała się na bałtyckiej plaży, on stał gdzieś między starymi kontenerami w gdańskim porcie i ...
... tłumaczył się uzbrojonym po zęby ludziom z braku pieniędzy. Nie szło mu najlepiej. W pewnym momencie sytuacja stała się dramatyczna, co zmusiło go do wyznania prawdy. O tym, że nie może spłacić długu, bo krótko przed utratą towaru przeznaczył, bagatela, milion złotych na pierścionek zaręczynowy. Wtedy wydarzyło się coś, czego absolutnie się nie spodziewał. Pośredniczący w transakcji Chińczyk zamiast kuli między oczy, poczęstował go słowami otuchy. „Miłość ogłupia nas wszystkich”, to jego słowa, po których wypytał Krzysztofa o wybrankę serca i dał mu trzy miesiące na naprawienie błędu. Właśnie dlatego Krzysztof Robak był szczęśliwy. Nie tylko zdołał ocalić swoje życie, ale też nadzieje na dobrą przyszłość. Znowu poczuł się panem sytuacji. Dlatego widząc Małgorzatę zapalającą papierosa w jego blaszanej świątyni, postanowił wyegzekwować od niej przestrzeganie zasad. – W moim aucie nie wolno palić – powiedział stanowczo. – Wiem. – Wyszczerzyła się, nic sobie nie robiąc z ostrzeżenia. – Dlatego tak smakuje. Zaciągnęła się teatralnie, a potem wypuściła dym z taką rozkoszą, jakby znajdowała się na planie filmowym. Mechanik nie dał się sprowokować, więc po chwili kocim ruchem wyciągnęła jeszcze nogę na deskę rozdzielczą. Zawsze pragnął mieć kobietę mądrzejszą od siebie, stanowiącą wyzwanie od świtu do nocy. I nic to, że nie zamierzał z nią walczyć, uwielbiał tę jej konfrontacyjność. Latami z zazdrością patrzył, jak inni łapią Pana Boga za nogi. Teraz, gdy głaskał na ...