1. Im dziksza klacz, tym ostrzejsza jazda


    Data: 08.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... zgodę kolano Małgorzaty, z politowaniem myślał o tych nędzarzach, utwierdzając się w przekonaniu, że czekały na niego nogi po stokroć cenniejsze. Chwyciwszy się ich dawno temu, odleciał wysoko ponad znane mu z dzieciństwa dzielnice nędzy.
    
    Ze wzrokiem przyklejonym do jezdni, podwinął po omacku sukienkę w biało-czerwoną kratę, którą tak chętnie zakładała, odkąd wspomniał kiedyś, że nie przepada za tym wzorem. Już przepadał. Zadowolony zatrzymał dłoń na udzie i ścisnął mocno.
    
    Przyglądająca mu się zalotnie kobieta najwyraźniej oczekiwała, że usłyszy, co z nią zrobi po powrocie do domu, ale nic z tego.
    
    Kiedyś na pewno by uległ. W sposób, który dzisiaj uważa za prostacki, wyjaśniłby co w co, jak szybko i mocno, ale im częściej mówiono mu na mieście z uznaniem, że ma rasową zdzirę albo sukę z rodowodem, tym więcej sam nabierał do niej szacunku. A może zwyczajnie się starzał? Mając trzydzieści trzy lata na karku, o osiem więcej od swojej wybranki, zdążył pewne sprawy przewartościować.
    
    Marzenia zastąpił celami na przyszłość, a ego schował do nieużywanej kieszeni. Już dawno zaakceptował, że z nich dwojga to ona jest gwiazdą i gotów był przedłożyć dobro kolektywu nad swoje własne. Czyż zresztą od dawna jego wartości nie mierzono klasą towarzyszki życia? Na co mu były luksusowe samochody czy drogie zegarki, skoro nic nie wywyższało go na salonach ponad przeciętność bardziej niż obecność Małgorzaty u boku?
    
    Salony.
    
    To był jej świat, swoiste środowisko naturalne. ...
    ... Miejsce, w którym nie obowiązywało prawo siły, a o zwycięstwie lub porażce decydowała cena torebki, wymowa pojedynczego gestu i czysta kokieteria. Małgorzata poruszała się w konwencji twardej walki o wpływy z taką gracją, jakby urodziła się na wysokich obcasach i natychmiast owinięto ją w czerwony dywan. Pomimo początkowego braku politycznego sprawstwa, potrafiła jedną ripostą usunąć w cień partnerki radnych, posłów czy prezesów wielkich firm, po czym skupić na sobie uwagę decydentów.
    
    Co prawda na pierwsze bankiety musiała wkupywać się nazwiskiem, ale organizatorzy najważniejszych uroczystości szybko zaczęli sami przysyłać do niej zaproszenia. Wpisanie Małgorzaty na listę gości oznaczało większe szanse na przybycie znudzonych etykietą ludzi interesu, a przedmioty wystawiane na charytatywne aukcje z jej udziałem licytowano wyżej. Patrząc na naturalny talent towarzyski nowego objawienia wśród elit, łatwo było nie zauważyć, jak wielce przemyślaną prowadziła politykę. U niej nie było miejsca na przypadek. Nawet swojego imienia nie pozwalała skracać do „Gochy”, „Gośki” czy „Małgosi”, walcząc o każdą sylabę atencji.
    
    Choć Mał-go-rza-ta była celebrytką w najlepszym tego słowa znaczeniu, jej plany sięgały znacznie wyżej. Przez parę lat wznoszenia toastów uzbierała pełną książeczkę dłużników i czekała na odpowiedni moment, by ją wykorzystać. Krzysztofowi nie mieściło się to w głowie: jak można mieć w sobie tyle szaleństwa, a przy tym działać w tak wyrachowany sposób?
    
    Jego plany były ...
«1234...15»