-
Im dziksza klacz, tym ostrzejsza jazda
Data: 08.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... znacznie prostsze: zamierzał ją wspierać. Najpierw spłacić skośnookich, żeby wyjść na prostą, a później przeprowadzić ostatni wielki skok na kasę, za którą postawi dom oraz wykupi kilka kawalerek do dojenia pracujących uczciwie naiwniaków. Na koniec założy ukochanej pierścionek na palec i zmieni całe swoje życie. Nigdy więcej lewych interesów, żadnych przyjaciół spod ciemnej gwiazdy. Po ostatnich wydarzeniach zrozumiał, że najważniejsze jest bezpieczeństwo. Chcąc zmienić bieg, niechętnie pożegnał się z nogą Małgorzaty. Zrobiło mu się śpieszno do realizacji swoich wizji. Odkaszlnął papierosowy dym, po czym wcisnął gaz do dechy. Nagłe przyspieszenie wcisnęło ich w fotele, ale tylko na chwilę, bo ledwo Krzysztof popełnił pierwsze wykroczenie, a już mignął mu niebieski refleks. Na samochodzie osobowym z tyłu pojawiły się policyjne światła. Małgorzata natychmiast poprawiła się na siedzeniu i zapięła pasy. – Niech to szlag! – zaklął pod nosem. – Chyba nic nie znajdą…? – Nie. Wszystko będzie dobrze. Mężczyzna zjechał na pobocze. W akompaniamencie chrzęszczącego żwiru i strzelających spod kół kamyczków zatrzymał się przy ubitej drodze, prowadzącej do lasu. Tuż za nimi zaparkował nieoznakowany radiowóz. Wyszli z niego dwaj mężczyźni w policyjnych uniformach. Pierwszy z nich, krępy brodacz o łagodnym wyrazie twarzy, stanął za BMW. Drugi, postawny blondyn z komicznie szerokim nosem, zapukał w szybę od strony kierowcy. – Dokąd pan tak pędził? – zagadnął z ...
... pozornym luzem. Po krótkiej rozmówce otrzymał od Krzysztofa dowód rejestracyjny i prawo jazdy, z którymi poszedł do terminalu w radiowozie. W tym czasie jego partner obszedł pojazd zatrzymanych. Sprawdził stan techniczny, numer VIN na przedniej szybie, a także zawartość tylnych siedzeń. Wszystko bez zarzutu. Funkcjonariusz wrócił z dokumentami. – Panie Robak – mówił dalej – palił pan? A może to coś mocniejszego? – To zwykły papieros – odparł coraz bardziej zdenerwowany. Nie miał dobrych wspomnień z glinami. Zresztą dla nich już zawsze będzie Mechanikiem. – A ten biały proszek przy schowku to cukier? – odezwał się zachrypniętym głosem drugi. – Proszę wysiąść z auta. Mamy podstawę do przeszukania, artykuł 219. Kodeksu Postępowania Karnego. Podejrzenie posiadania środków odurzających. – Panie władzo. – Małgorzata postanowiła zainterweniować. – To tylko resztki popiołu. – Prosimy opuścić pojazd – powtórzył za swym partnerem Kinol. Para wymieniła porozumiewawcze spojrzenia, po czym niechętnie spełniła życzenie władz. Na zewnątrz, oprócz pracy silników, dało się słyszeć wyłącznie odgłosy leśnej zwierzyny. Z rzadka mijały ich inne pojazdy. Funkcjonariusze bez zbędnej zwłoki przeszli na tyły BMW. Bagażnik był podejrzanie czysty. Leżała w nim samotnie tylko podróżna torba Małgorzaty. Blondyn skrupulatnie ją przetrzepał. Nie znalazł jednak nic specjalnego: kocyk, tubki z balsamami, puste pojemniki po jedzeniu i strój kąpielowy, którym w chwili nieuwagi pozostałych ...