-
Im dziksza klacz, tym ostrzejsza jazda
Data: 08.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... zaciągnął się głęboko. Wyraźnie pobudzony, wziął się za przeszukiwanie kierowcy, lecz to także nie przyniosło przełomowego odkrycia. – Sprawdzę z panem wnętrze pojazdu – zapowiedział. – A ty zajmij się miłą panią. Na tle kołyszących się w mroku drzew, drugi mężczyzna przypominał Małgorzacie Hagrida. Gdy wskazał na maskę samochodu, z której dopiero co podniósł się jej partner, westchnęła z dezaprobatą. Najchętniej trzymałaby się od tego typa z daleka, ale widząc malujące się na jego twarzy zakłopotanie, postanowiła tego nie utrudniać. Oparła się o auto w wyznaczonym miejscu i rozchyliła nogi na szerokość bioder. Policjant rozpoczął od wybadania jej szczupłych ramion, mimo że te były całkowicie odsłonięte. Wyściskiwał je centymetr po centymetrze, jakby spodziewał się wyczuć pod delikatną skórą co najmniej kilka woreczków z prochami. Małgorzata stłumiła zniecierpliwienie, zrzucając podejrzane zachowanie na karb procedur. Mężczyzna kontynuował więc na barkach i schodził w dół, gdzie od razu otarł się o piersi. Kobieta wzdrygnęła się. Gdyby jeszcze zrobił to jedną dłonią, może jakoś próbowałaby go usprawiedliwić, ale on zbłądził obiema! – Ręce przy sobie… – syknęła cicho. – Proszę pani, takie są procedury. Hagrid jak na złość rozpoczął proces od początku. Małgorzata nie miała już żadnych wątpliwości: stojący za nią policjant nie poszukiwał narkotyków ani ostrych przedmiotów. Szukał jej ciepła. To nie był neutralny dotyk. Należał do człowieka, który cieszy się ...
... władzą. Kiedy po zejściu łapskami do nóg dalej „przeszukiwał” gołą skórę, zagotowała się w niej krew. Bezradnie zawołała o pomoc: – Krzysiek, zrób coś! – Dasz radę, pan już kończy. Niespokojny głos kochanka trząsł się jak jej rozedrgane ciało. Zaalarmowana, szeroko otworzyła oczy. Bo choć nie mogła zobaczyć go przez przyciemnioną szybę, dotarło do niej, co się dzieje. Mężczyzna jej życia siedział w bezruchu z lufą pistoletu przyłożoną do głowy. Od silnego ściskania kierownicy aż zbielały mu kłykcie. Z początku sądził, że ci ludzie, kimkolwiek byli, w najgorszym razie ich obrabują. Potem zaczął bać się o swoje życie. Teraz panicznie bał się czegoś jeszcze gorszego: co, jeśli za cel obiorą Małgorzatę? Do wymyślenia planu działania zaangażował wszystkie szare komórki. Bez skutku. Gniewnie zacisnął usta. Mógł tylko obserwować jak obcy człowiek bezczelnie obmacuje jego kobietę. A ten nie próżnował. Każda odnaleziona miękkość dodawała mu animuszu. Nawet nie krył się przesadnie ze swoimi zamiarami. Wsunął w końcu paluchy pod sukienkę i spoczął nimi tam, gdzie nie wolno. Małgorzata zdołała znieść wiele upokorzeń, ale to przelało szalę goryczy. Odwróciła się dynamicznie przodem do oprawcy, po czym zamachnęła prosto w jego twarz. Gdyby był dżentelmenem, pozwoliłby na wyrównanie rachunków. Zamiast tego zablokował jej ręce i cisnął tułowiem o maskę. – Co ty robisz?! – krzyknęła. – Atak na funkcjonariusza. Muszę zastosować wobec pani środek zapobiegawczy. Małgorzata ...