1. O magii krawieckiej (III). Obsydian


    Data: 14.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... wypełniając jej piersi szybkim oddechem. Usta Sophie rozchyliły się, zassała jego wargę i chwyciła ją zębami.
    
    Ciepło na ramionach zamieniło się w gorąco. Przyśpieszył. Strumień energii z płaszcza nie malał; choć zmęczenie zniknęło, wartki nurt nadal wzmacniał ciało profesora. Coś pomiędzy stęknięciem a pomrukiem wyrwało się z jego gardła. Wszystkie mięśnie jeszcze mocniej się naprężyły. Myśli wyostrzyły się i przyspieszyły, jakby moc docierała nawet do umysłu. Raz po raz wbijał się w cudowne wnętrze, coraz silniejsza rozkosz jedynie zwiększała żądzę. Wydało mu się, że komnata zajaśniała dwukolorowym światłem. Palce zacisnęły się, wbijając w ciało Sophie. Otworzyła oczy, które natychmiast się rozszerzyły. Z trudem oderwała usta od całujących ją warg.
    
    – Profesorze! – usłyszał zduszony krzyk. – Pan się pali!
    
    Spojrzał po sobie. Rzeczywiście. Palił się.
    
    – To nic! – rzucił, nawet na moment nie przestając kołysać biodrami.
    
    Płomienie z płaszcza przyjemnie muskały jego szyję i włosy.
    
    – Jak to nic?! – Sophie jęknęła, wyciągając ręce do zapięcia płaszcza.
    
    Powstrzymał ją uspokajającym gestem i wydyszał:
    
    – To runo owcołaków… ! – Sophie zmarszczyła brwi pytająco, więc dodał: – Ten ogień nie jest groźny…
    
    Zobaczył, jak strach w jej oczach zmienia się w fascynację. Sięgnęła, ostrożnie dotykając błękitno-pomarańczowych płomieni. Poczuł, jak ciało dziewczyny znów się rozluźnia. Bawiła się, na przemian zabierając dłoń i ponownie ją zanurzając w dwukolorowych ...
    ... językach. W ich blasku twarz studentki wydała się jeszcze piękniejsza. Delikatnie podskakiwała w rytmie, w którym profesor bezwstydnie poruszał się w niej. Pomyślał, że w tym momencie nawet prawdziwy ogień nie oderwałby go od Sophie. Żar rozkoszy mieszał się w nim z wciąż napływającą energią, uderzając coraz mocniej do głowy.
    
    Przełknął ślinę. Czuł się wypełniony siłą i energią. Odnalazł biodra dziewczyny i przycisnął je do biurka. Wypuściła powietrze, z cichym jękiem. Błyszczące spojrzenie, wodziło po jego twarzy i ramionach, podziwiając nachyloną nad nią płonącą sylwetkę. Zaplotła nogi wokół męskich bioder, wbijając obcasy czarnych bucików w napięte pośladki. Z fascynacją przyglądała się, jak ogień prześlizguje się po podkolanówkach i nagich udach, nie czyniąc najmniejszej krzywdy.
    
    Profesor zacisnął zęby i narzucił jeszcze bardziej gwałtowny rytm. Przygryzła wargi, patrząc mu intensywnie w oczy. Ponownie zatracił się w zachwycie swoją przyszłą asystentką. Napierał coraz mocniej twardą, wygłodniałą męskością. Sięgał w jej ciało głębiej i bardziej zachłannie, nasycając się jednocześnie ciasnym, gorącym wnętrzem i urodą rozpromienionej twarzy dziewczyny.
    
    Rozkosz rosła rytmicznie, aż do granicy, po czym przekroczyła ją i… rosła dalej. Zaskoczone ciało mężczyzny nie eksplodowało, za to umysł nagle wzleciał wysoko ponad szare, pofałdowane chmury kory mózgowej.
    
    Poczuł się zupełnie inaczej. Ogarnęło go zadziwiające zrozumienie własnego ciała, niemal jak tkaniny przy skanowaniu. ...
«12...121314...21»