-
O magii krawieckiej (III). Obsydian
Data: 14.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... Płonący nadmiar energii dał mu jakąś absolutną kontrolę; odsunął od siebie własną rozkosz i skupił się na Sophie. Jej odczucia i potrzeby stały się jeszcze bardziej wyraźne. Z łatwością czytał z napięcia mięśni, zamglonego spojrzenia i urywanego oddechu; pojmował w jaki sposób przyjemność, wzbudzona jego ruchem, rozchodzi się w ciele młodej kobiety. Subtelnie zmienił tempo, zmodyfikował kąty natarcia, sięgając w do jeszcze bardziej wrażliwych miejsc. Oczy Sophie rozszerzyły się, kiedy twarda męskość zaczęła poruszać się w niej w zupełnie nowy sposób. Pchnął ramiona dziewczyny. Dysząc, posłusznie cofnęła się. Naciskał, aż całkiem położył ja na plecach, po czym wsunął pod fioletowe włosy miękki notatnik. Nadmiar rozkoszy coraz głośniej wydostawał się z jej rozchylonych ust. Spojrzał w dół. Fioletowy pasek włosów poruszał się, niemal tańczył w rytmie oddechu dziewczyny. A tuż poniżej, szeroko rozpostarta, przyjmowała go w całości, w hipnotyzującym rytmie. Wspólna wilgoć pokrywała, najbardziej intymne, roztańczone części ich ciał, błyszcząc w świetle płomieni i lampy. Czarne buciki z entuzjazmem, raz po raz uderzały w jego pośladki pomagając wbijać się głębiej. – – dyszała coś nieprzytomnie głosem ociekającym rozkoszą. – Ręce dziewczyny wypełnione niemożliwym do opanowania pragnieniem zaczęły błądzić po gładkiej skórze, nieśmiało muskając piersi. Szybko pomógł nieporadnym pieszczotom. Pochylił się lekko i przyłożył swoje palce do jej, wzmacniając dotyk, dodając ...
... śmiałości, siły i precyzji. Razem zajęli się rozpaloną skórą. Dłonie profesora nadawały rytm zsynchronizowany z twardymi ruchami bioder. Pieścili szeroko rozwarte uda, miękkie piersi i ich szczyty. Ugiął kolana i jeszcze bardziej zróżnicował kąty i rytm, zataczając czasem biodrami niemal pełne półokręgi. Z satysfakcją obserwował, jak rozkosz Sophie gwałtownie rośnie, a piękna twarz rozjaśnia się w słodkim uniesieniu. – – wydyszała, zanurzając dłonie w swoich rozrzuconych włosach. Przytrzymał ją mocniej, gdy wstrząsnęła nią eksplozja. Pełen ekstazy jęk wypełnił komnatę. Uderzona łokciem karafka zakołysała się na brzegu blatu. KIlka notatników upadło na posadzkę. Atłasowe wnętrze zacisnęło się gwałtownie, a pośladki drżały z wysiłku, unosząc biodra w górę. Kolejne spazmy następowały jeden po drugim. Ale to nie był koniec. Cornelius nie przerwał ruchów, jedynie zwiększył ich szybkość. Jęk dziewczyny wypełnił się zdumieniem, kiedy na trwające spełnienie nałożyła się nowa przyjemność. Ciało młodej kobiety wygięło się mocniej. Zrzuciła kolejną księgę. Nie dał jej odpocząć. Nawet kiedy w końcu opadła z sił i znieruchomiała, oddychając ciężko – on wciąż poruszał biodrami. Ciepły aromat kobiecości coraz wyraźniej dominował nad lawendą. Rozchodził się w powietrzu, prowokując mrok, który zdawał kłębić się gwałtownie i coraz mocniej napierać na światło lampy i błękitno-pomarańczowych płomieni płaszcza. Odgarnął jej włosy z czoła, a zmęczone biodra dziewczyny drgnęły i znów ...