1. Bałtycki Rybak Dusz (III)


    Data: 22.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... raz drugi uciekłem śmierci. Otworzyłem schowaną w lodówce butelkę wódki.
    
    — Mnie też nalej — rzuciła Klaudia.
    
    Walnęliśmy sporą dawkę ze szklanki. Objąłem ją i mocno wtuliłem w siebie, głaszcząc cały czas po głowie.
    
    — Boże, jak ja się bałam — szepnęła, głaszcząc moje plecy.
    
    — Ja też, ale to już za nami, byłaś dzielna, jestem z ciebie dumny — rzuciłem.
    
    Byliśmy cholernie zmęczeni. Nie w głowie nam były miłosne harce i figle. Padliśmy na łóżko i wtulając się w siebie, zasnęliśmy po kilku minutach. Sen był najlepszym lekarstwem na stres, jaki przeżyliśmy.
    
    Dzień później.
    
    Wstałem wcześnie rano, pozostawiając w łóżku smacznie śpiącą Klaudię. Wziąłem szybki prysznic i się ogoliłem. Wychodząc, pocałowałem ją w czoło. Coś szepnęła, przewalając się na drugi bok. Była typem śpiocha i gdy, tylko nie było takiej potrzeby, lubiła wylegiwać się w pościeli.
    
    Odpaliłem samochód i skierowałem się w kierunku Ustki. Miałem już podjętą decyzję. Wczorajszy wypadek tylko mnie upewnił, że postępuje właściwie. Po trzech godzinach wracałem do domu. Byłem zadowolony, wszystko układało się według mojego planu. Zajechałem tylko do kwiaciarni i zamówiłem spory bukiet róż. Miałem go odebrać w późniejszym terminie.
    
    — Gdzie byłeś, martwiłam się — rzuciła Klaudia, gdy tylko przestąpiłem próg mieszkania.
    
    — Miałem coś do załatwienia, nie chciałem cię budzić — odparłem, całując ją w usta.
    
    W cieniutkiej, letniej, zwiewnej sukience wyglądała zjawiskowo.
    
    — Co na obiad? — ...
    ... zapytała.
    
    — Nic nie rób, zapraszam cię na obiad do Gościńca Zamkowego — odpowiedziałem.
    
    Otworzyła usta ze zdziwienia. Podana nazwa restauracji zrobiła na niej wrażenie. Była to jedna z droższych knajp w mieście. Droga i elegancka jak na Darłowo.
    
    — Co ty kombinujesz kocie? — zapytała, mrużąc oczy i przewiercając mnie swym wzrokiem.
    
    — Nic, zapraszam moją dziewczynę do eleganckiej knajpy — odparłem.
    
    Podeszła do mnie i objęła mnie za szyję swoimi rękoma. Podejrzewała jakiś podstęp z mojej strony.
    
    — Powiesz? — szepnęła, wargami, obejmując płatek mojego ucha.
    
    — Nie — odparłem krótko, obejmując ją w talii.
    
    Odsunęła się niezadowolona. Nadal lustrowała mnie wzrokiem. Nie lubiła aury tajemniczości.
    
    — Ale ja nie mam w co się ubrać — rzuciła oklepany slogan każdej kobiety.
    
    — A ta niebieska sukienka, co kupiłem ci pod choinkę, wiesz, jak mi się w niej podobasz i do tego ten komplet bielizny i cieliste rajstopy — odparłem.
    
    Roześmiała się na głos. Popatrzyła na mnie jak na głuptasa.
    
    — Radek, ja się w niej upiekę, jest prawie trzydzieści stopni, jakie rajstopy głuptasie, ona nie pasuje na lato — odparła.
    
    — Błagam, wiesz, jak mi się w niej podobasz, zrób to dla mnie, to dla mnie bardzo ważne — rzuciłem błagalnym tonem i zrobiłem tę swoją błagalną minę.
    
    Patrzyła na mnie przez chwilę. Musiałem naprawdę mieć błagający wyraz twarzy, gdyż po chwili skapitulowała. Złożyłem nawet ręce jak do modlitwy.
    
    — Dobrze, ale muszę lecieć, kupić sobie jakieś cieńsze rajtki, no ...
«12...131415...27»