-
Bałtycki Rybak Dusz (III)
Data: 22.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... i może jeszcze uda mi się z fryzjerką, o której ten obiad? — przystała na moje prośby. — Zamówiłem na 16:30 — poinformowałem. Spojrzała na zegarek. Dochodziło południe. Szybko ogarnęła się i zabrała ze stolika kluczyki do poloneza. — No to pa, postaram się szybko wrócić — rzuciła, wychodząc z domu. Pozostałem sam. Dzisiejszy dzień miał zmienić moje życie. Zrobiłem sobie dobrą kawę. Z szafy wydobyłem czarny garnitur, białą koszulę i krawat, z szafki na buty czarne eleganckie lakierki. Nie pamiętałem, kiedy ostatni raz miałem taki strój na sobie. Przymierzyłem. Na szczęście nie przytyłem i wszystko pasowało na mnie. Restauracja „Gościniec Zamkowy”, Darłowo, godzina 16:45. Zamówiłem taksówkę. Mieliśmy zamiar wypić lampkę wina do obiadu. Klaudia wystrojona w błękitną sukienkę wyglądała przecudnie. Zdołała namówić fryzjerkę na ułożenie fantazyjnej fryzury. Delikatny makijaż, gustowna niewielka torebka, cieniutkie jak mgiełka cieliste rajstopy i wysokie szpilki dopełniały ten przecudny obraz mojej kobiety. Odsunąłem krzesło przy stoliku. Spoczęła, patrząc na mnie i na potężny bukiet krwistoczerwonych róż. Kelner przyniósł wazon. — Co ty wymyśliłeś wariacie? — zapytała szeptem. — Zobaczysz, na co masz ochotę? — odpowiedziałem, podając jej kartę dań. Byłą tak rozkojarzona, że zdała się na mnie. Może coś przewidywała, może wiedziała, jakie mam zamiary. Była jednak tak zaskoczona, że nie miała głowy do wyboru dań. Wybrałem specjalność zakładu. Restauracja ...
... serwowała dania bałtyckie i kuchnię niemiecką. Standardowo, przystawka, zupa i drugie danie. Jedliśmy, patrząc na siebie ukradkiem. Czuć było to rosnące napięcie pomiędzy nami. — Mogę prosić dwie lampki szampana — poprosiłem kelnera, gdy zakończyliśmy drugie danie. Przyniósł po chwili na tacy dwa kieliszki wypełnione alkoholem. Wstałem od stołu, gdy odszedł. Klaudia, nie wiedząc, co się dzieje, wstała również. Sięgnąłem dłonią do kieszeni marynarki i wyciągnąłem z niej niewielkie drewniane pudełko z pierścionkiem zaręczynowym. Trzymając go w lewej dłoni, prawą otworzyłem go. Przyklęknąłem na jedno kolano przed nią. Zaskoczona, zasłoniła sobie usta jedną z dłoni. Patrzyła na mnie całkowicie zaskoczona. — Klaudio, zostaniesz moją żoną? — zapytałem, patrząc jej prosto w oczy. Widziałem, jak w kącikach jej oczu pojawiają się łzy. Patrzyła na mnie z niedowierzaniem w oczach. Pochyliła się i obiema dłońmi ujęła moją twarz. — Tak, tak, wstań wariacie — rzuciła płaczliwym głosem. Podniosłem się z kolan. Usłyszeliśmy brawa na sali. Wyciągnąłem pierścionek z pudełka. Klaudia wyprostowała palec. Drżącymi dłońmi wsunąłem pierścionek na niego. — Brawo, Brawo!!! — usłyszeliśmy z głębi sali. Pocałowała mnie w usta. Płakała. Jej delikatny makijaż rozpływał się teraz. Mocno i namiętnie całowała mnie w usta. Odwzajemniałem te pocałunki. Trwało to chwilę. — Ty wariat jesteś, stary a wariat — szepnęła. Podałem jej kieliszek z szampanem. Wypiliśmy. Stała, głaskając mnie ...