-
Bałtycki Rybak Dusz (III)
Data: 22.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... po twarzy. Z jej oczu płynęły łzy. Łzy szczęścia. — Widzisz co narobiłeś, jak ja teraz wyglądam — rzuciła, ocierając dłonią twarz. Usiedliśmy. Kelner przyniósł zamówiony deser. Lodowe puchary. Patrzyła na mnie takim wzrokiem, jakby chciała mnie pożreć. Widziałem te iskierki. To było coś, czego nigdy nie widziałem w jej wzroku. Podniosłem bukiet i wręczyłem jej. Całkowicie o nim zapomniałem. Zawsze mogłem się spodziewać kosza. — Są piękne, nikt mi nigdy nie dał takiego bukietu — usłyszałem. Wstała, wkładając je z powrotem do wazonu. Omiotła mnie wzrokiem. — Muszę iść się poprawić, bo chyba niespecjalnie wyglądam — rzuciła i skierowała swe kroki ku łazience. Wróciła po chwili. Poprawiła rozmazany makijaż. Patrzyła na mnie, uśmiechając się serdecznie. Nie mogliśmy od siebie oderwać wzroku. Moja ukochana Klaudia, moja i tylko moja. — Mam dla ciebie jeszcze drugą informację — rzuciłem, gdy skończyliśmy jeść deser. — Tak? — zapytała. Wyciągnąłem z kieszeni garnituru złożona na czworo kartkę A4. Podałem jej do przeczytania. Rozłożyła ją i zaczęła czytać. Jej wyraz twarzy stawał się coraz bardziej poważny. — Dlaczego Radek, dlaczego to robisz, to dla ciebie jest całym światem? — zapytała, kończąc czytać i odkładając kartkę na stół. — Mylisz się, ty jesteś dla mnie całym światem, reszta się nie liczy — odparłem. Patrzyła na mnie zaskoczona. Nie spodziewała się, że podejmę taką decyzję. Wtedy gdy pojechałem do Ustki, spotkałem się z Komendantem ...
... CSSMW. Zapytałem go, czy oferta pracy jako instruktor jest nadal aktualna. Potwierdził i dał mi zaświadczenie o gotowości przyjęcia na ten etat. Długo się z tą decyzją biłem. W końcu dotarło do mnie, że jeżeli decyduję się na związek z Klaudią, to któreś z nas musi mieć spokojną pracę. Swoje już na morzu odpracowałem, nie chciałem jej pozbawiać tego, co sam przeżyłem jako ratownik. Pragnąłem mieć z nią dzieci, cieszyć się nimi, a opcja obojga rodziców ratowników nie była właściwym wyborem. Nie odchodziłem od ratownictwa, swoje doświadczenie chciałem przekazywać nowym pokoleniom. W jakimś stopniu pozostawałem w branży. Miałem przejść do Ustki od listopada. Pozostawała jeszcze zgoda mojego dowódcy. Byłem pewien, że przystanie na to, czułem to jakoś w kościach. — Chcę, byś została moją żoną, chcę mieć z tobą dzieci i żebyśmy byli szczęśliwi do końca swoich dni — wyszeptałem, patrząc jej prosto w oczy. Mówiłem to tak przekonująco, że rozpłakała się ponownie. — Czy to źle, że kocham cię jak wariat? — zapytałem. Pocałowała mnie namiętnie i szaleńczo. — Kocham cię Radku i życia sobie bez ciebie nie wyobrażam — szepnęła. Zapłaciłem. Właściciel lokalu podszedł do nas i stwierdził, że szampan jest na ich koszt. Wróciliśmy taksówką do mieszkania. Gdy tylko zamknęliśmy drzwi wejściowe, począłem zrzucać z siebie ubrania. Miałem ochotę kochać się z Klaudią namiętnie i szaleńczo. Uniosłem jej sukienkę do góry i swe dłonie skierowałem pomiędzy jej uda. — Przepraszam ...