-
Bałtycki Rybak Dusz (III)
Data: 22.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... nakierował wyrzutnię bez śledzenia i nacisnął spust. Pocisk wyjebał jak do odrzutowca, bez wcześniejszego śledzenia celu. Taki speed, bo normalnie to się śledzi taki cel i wyrzutnia daje ostrzegawcze sygnały. Kurwa cud Radek, cud, że nie rozjebało obu silników. Oficjalnie sprawa umorzona, pocisk się odpalił podczas przenoszenia zestawu. Oficerek wyjebany do WKU, a wy macie awanse poza kolejnością. – usłyszałem. Zdębiałem. Pomimo tego, że byłem nawalony, nie wierzyłem, że coś takiego można zamieść pod dywan. — Ty masz awans, ja mam awans, piloci i technik awansują, Klaudia ma awans i na dodatek sporą nagrodę finansową mamy wszyscy — kontynuował. Polał kolejną porcję alkoholu. Wypiliśmy. Dowiedziałem się, że zdołano uratować naszego „Haze 016”. Podniósł go okręt ratowniczy MW. Poszedł do remontu, do zakładu w Kazaniu. Na chwilę obecną przerabiali jednego z Mi-14 ZOP, na potrzeby SAR. Ta wersja miała mieć nazwę Mi-14PX. Nawaliliśmy się jak szpadle. Położyłem dowódcę na wygodnym łóżku, sam, kładąc się na wersalce. Klaudia wróciła nad ranem. Jakie było jej zdziwienie, gdy rozebrana do bielizny w naszym łóżku znalazła dowódcę dywizjonu, a nie mnie. — Kurwa, co on tu robi? — zapytała mnie. Kazałem jej położyć się przy mnie. Zawinęła się szybko, stwierdzając, że idzie spać do Marzeny. Wcale mnie to nie zdziwiło, byłem, podobnie, jak i on nawalony w trzy dupy. ******* 31 października, Baza Darłowo. Godziny popołudniowe. To był mój ostatni dzień w ...
... dywizjonie. Od jutra miałem przejść do CSSMW w Ustce. Jeszcze ostatnie spotkanie z ludźmi, z którymi służyłem przez kilkanaście lat. Załatwiłem obiegówkę. Pozostawało mi tylko pożegnać się na koniec. Miałem zamiar po południu zabrać resztę swoich rzeczy i zamknąć ten rozdział swojej kariery wojskowej w tej jednostce. Robiłem to z bólem. Tu się wyklułem jako ratownik, tu zdobywałem doświadczenie, tu ratowałem ludzi. Tutaj również straciłem tych, których kochałem. Podjąłem jednak tę decyzję, bo pokochałem po raz drugi kobietę, z którą chciałem spędzić resztę życia. Ustaliliśmy termin ślubu cywilnego po 11 listopada. Cieszyliśmy się tym oboje. Wspólnie ustalaliśmy menu na wesele i radowaliśmy się wynajętą salą w Sławnie. Każdą chwilę staraliśmy się spędzać razem. Nie pamiętam, kiedy byłem tak szczęśliwy. Trzydziestoparolatek czujący się jak nastolatek, podekscytowany zbliżającym się ślubem. Jakże ja się cieszyłem tymi rozrzuconymi nieraz damskimi częściami garderoby. Ułożona gdzieś na boku lub znaleziona w bieliźnie wkładkę higieniczną. Ktoś mógłby stwierdzić, że jestem debilem, jakimś dewiantem seksualnym. Tak, w pewnym sensie byłem takim dewiantem. Rajcowało mnie kupowanie dla Klaudii erotycznej bielizny, a nawet podpasek. Nasze wspólne życie kwitło, a mimo że czasem pokłóciliśmy się o drobiazgi, szybko się godziliśmy. Żadne z nas nie wyobrażało sobie życia bez tej drugiej połowy. — Wiesz, śniłeś mi się na zmianie — usłyszałem. — Jak jestem na zmianie, to zawsze mi się śnisz ...