1. Bałtycki Rybak Dusz (III)


    Data: 22.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... — odparłem.
    
    Dziś obie z Marzeną były w załodze „Haze 013”, ostatniego Mi-14, jaki pozostał w naszym dywizjonie. Resztę stanowiły dwie „Anakondy” i dwa „Michałki”. Smutne realia, ale jakże prawdziwe w tych czasach.
    
    Po dziewiętnastej pojawiłem się w bazie. Wziąłem ze sobą zamówiony w cukierni niewielki torcik. Zaparkowałem samochód na parkingu przed jednostką.
    
    — Ostatnia wieczerza — rzucił starszy marynarz na biurze przepustek.
    
    — No, kiedyś trzeba — odparłem, uśmiechając się do niego.
    
    Znalazłem się na SD. Dyżur pełnił, jak wtedy, gdy straciłem Agnieszkę, kapitan Brzeziński. Stara, doświadczona wyga w swojej branży. Nieliczny z tych, co mogąc odejść na emeryturę, nadal pełnili służbę.
    
    — Coś się kończy, Radku, szkoda, będzie nam cię brakować — rzucił na powitanie.
    
    Omiotłem go przyjacielskim spojrzeniem. Obok miał młodego pomocnika. Pamiętam, jak jebałem go, gdy ledwo przyszedł po szkole. Powstał z szacunku dla mnie.
    
    — Siadaj, co tam się dzieje? — zapytałem.
    
    — Anakonda poszła do „Silesii”, podejrzenie wyrostka robaczkowego. Obie dziewczyny poleciały do kutra „UST-016”, podobno tonie, pogoda jak widzisz podła, dziesiątka jak nic – wprowadził mnie.
    
    Marzena i Klaudia były w akcji. Pogoda była podła i zanosiło się na jeszcze coś bardziej podłego. Na Bałtyku był sztorm. Dziesięć w skali Beauforta nie zwiastowało nic dobrego.
    
    — „Hoplit 03”, gotowy po próbie — usłyszałem w radiu.
    
    — To „Michałek” dziś w „bojówce”? — zapytałem.
    
    — No widzisz, taka ...
    ... bida — odpowiedział Brzeziński.
    
    Pokroiłem przyniesiony tort. Ułożyłem na talerzach i położyłem chłopakom na SD.
    
    — Darłowo SAR tu „Haze 013". Podejmuję rozbitków, obie ratowniczki na pokładzie kutra — usłyszałem w radiu.
    
    Działały. Obie robiły to, do czego je przeszkoliłem.
    
    — Darłowo SAR tu „Dagger 011”, transportuję poszkodowanego na Ronne, sytuacja EMERGENCY — usłyszałem.
    
    — Tu Darłowo SAR, masz zgodę, powiadamiam Ronne SAR, zamelduj, jak wyruszysz z Ronne — rzucił Brzeziński.
    
    Rzadko kiedy nasze śmigłowce lądowały z poszkodowanymi na obcym terenie. Jeżeli tam było bliżej, a tak było w tym przypadku, procedury mówiły jasno: życie poszkodowanego – najważniejsze.
    
    — „Dagger 011” wyłączony, lądowanie w Ronne, przygotować „Hoplit 04” — rzucił DKL.
    
    Tą komendą podnosił do stopnia gotowości bojowej śmigłowiec, który nie miał załogi. Technicy byli gotowi, mogli go wypchnąć z hangaru. Nie było gotowej załogi i ratowników. Brzeziński zaczął wybierać numery telefonów pilotów, techników i ratowników.
    
    — Masz komplet załogi na „Hoplit 03”? — zapytałem.
    
    — Nie, brakuje ratownika i technika, ściągam ludzi, nie przeszkadzaj — odparł, wybierając numery telefonów.
    
    „Hoplit 03” też nie był w pełnej gotowości bojowej. Załoga była na miejscu, lecz tylko ta lotna. Brakowało ratownika, technika i lekarza. Tych należało ściągnąć w trybie awaryjnym.
    
    — Tu „Haze 013”. Podjąłem rozbitków. Wiatr się wzmaga. Paliwa na trzydzieści minut. W zawisie podejmuję ratowników — dało się ...
«12...192021...27»