-
Bałtycki Rybak Dusz (III)
Data: 22.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... słyszeć w eterze. — Darłowo SAR, tu „Haze 013”. Spuszczam linę. Podejmuję ratowników – usłyszałem. Zakończyli akcję ratowniczą. Podejmowali już tylko ratowników, z pokładu tonącego kutra. Obie ratowniczki tylko miały podpiąć się do spuszczonej liny i być podjęte przez naszego „smiglaka”. — Darłowo SAR, tu „Haze 013”, lina zaplątała się o omasztowanie kutra. „Ratownik 02” wchodzi na maszt, uwolnić linę – usłyszałem. Zdałem sobie sprawę, co przeżywają obie kobiety. Morze w stanie dziesięciu w skali Beauforta. Wspinanie się na maszt kołyszącego się kutra. Zaplątana lina wokół masztu. Lina, która przy mocniejszym uderzeniu fali może pociągnąć śmigłowiec ku dołowi. Uwięziony śmigłowiec, doświadczony technik rozwinie jeszcze linę. Nie da pociągnąć się w dół. Nie da się przewidzieć wysokości fal przy dziesiątce, a tym bardziej przy jedenastce. — Kurwa, niech odpina linę, jebną za chwilę — krzyknąłem. — Ratowniczka spadła. Uderzyła o pokład. Kasuję linę. Odchodzę — rzucił pilot. — Lina przecięta. Odchodzimy — rzucił technik. — Wyrzucamy tratwę, odchodzimy — dało się słyszeć głos drugiego pilota. — Jesteśmy bez wyciągarki. Obchodzimy do bazy. Sześciu rozbitków. Ratowniczki zostały na pokładzie kutra – padło w eterze. Podniosłem się ze stołka. Nawet nie zauważyłem, kiedy na SD pojawił się „Stary”. — Jak sytuacja? — zapytał krótko. — Anakonda w Ronne. Wylądowała. Przekazuje poszkodowanego, Nasz Mi-14 odebrał poszkodowanych, dwie ratowniczki ...
... zostały na pokładzie kutra. „Haze 013” wyłączony z akcji, bez wyciągarki Jednostka tonie. Mam gotowy Mi-2 bez ratownika, lekarza i technika. – zameldował. — Ratownika już masz — rzuciłem krótko. — Ochujałeś, już tuż nie służysz — rzucił stary. — Jeszcze tu służę, do północy — odparłem. Nasze spojrzenia się skrzyżowały. — Zabieraj klamoty, lecimy, obejmuję zadania technika — rzucił. — Pan? — zapytał bosman, patrząc na dowódcę. — Synku, latałem na Mi-2, kiedy ciebie jeszcze na świecie nie było — odparł, zakładając kombinezon. ******* Marzena spadła z dużej wysokości. Gdy uderzyła o pokład, tylko jęknęła. Nie zdołała rozplątać liny wyciągarki, która zaczepiła się o omasztowanie kutra. Klaudia natychmiast znalazła się przy niej. — Klaudia, mam złamaną miednicę, zostaw mnie, ratuj się sama — rzuciła do koleżanki, zdając sobie sprawę z powagi swoich obrażeń. Klaudia ciągnęła ją za kołnierz kombinezonu w kierunku sterówki, obawiając się, że potężna fala zmyje Marzenę z pokładu. Sztorm nabierał siły, a ogromne bałwany uderzały w krypę, miotając ją na prawo i lewo. — „Ratownik 01” tu „Haze 013”, podaj status „Ratownika 02” — usłyszała Klaudia. Udało jej się wciągnąć Marzenę do sterówki. Chwyciła w dłoń radiotelefon. — Tu „Ratownik 01”, status „Ratownika 02” YELLOW, podejrzenie złamania miednicy — krzyknęła w radio. Potężna fala uderzyła w kuter. — Odcinam linę. Zrzucam wam tratwę. Odchodzimy — usłyszała. Nie miała pretensji o to, że tak ...