1. Bałtycki Rybak Dusz (III)


    Data: 22.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... postąpili. Już samo uderzenie fali pociągnęło nieco śmigłowiec na bok. To było jedyne wyjście. Nie ryzykowano życia załogi ani uratowanych rybaków. Pozostały obie na chybotliwym kutrze. Same. Bez niczyjego wsparcia.
    
    — Zostaw mnie, idź do tratwy — usłyszała głos Marzeny.
    
    — Nie zostawię cię, nie ma mowy, leż spokojnie, zaraz nasi przylecą — odpowiedziała, głaszcząc ją po twarzy.
    
    Mi-14 wystrzelił bomby sygnalizacyjne. Ostatnie, jakie miał na pokładzie. Światło oślepiło chwilowo obie kobiety. Mogły teraz dostrzec, w jakim piekle się znalazły. Potężna ściana wody uderzyła w sterówkę. Kuter, niesterowany przez nikogo, był miotany na prawo i lewo, unosił się do góry i opadał.
    
    — „Ratownik 01” tu „Haze 013”, leci po was „Hoplit 03”. Powodzenia. Wytrzymajcie! – usłyszały w radiotelefonach.
    
    Lecieli im na ratunek. Nie zostawili. Poderwano poczciwego „Michałka”. Pozostawało mieć nadzieję, że do przylotu śmigłowca ta krypa nie utonie. Utrzyma się na powierzchni.
    
    — Wytrzymaj, Marzena, pomoc jest w drodze, musisz dać radę — mówiła do koleżanki, głaszcząc ją po twarzy.
    
    ******
    
    Poczciwy Mi-2RN z trudem walczył z przeciwnym wiatrem. Miotany na prawo i lewo, trzymał wyznaczony kurs, zbliżając się do rejonu wypadku. Mieli na pokładzie nosze podbierakowe, zamontowane w koszu ratowniczym. Wpatrzony w szalejący na morzu sztorm, starałem się dostrzec zarys kutra.
    
    — Paweł, ile jeszcze? — zapytałem.
    
    — Jeszcze z trzy mile, Radek wyciągam z niego, ile mogę, wiesz, że ...
    ... zależy mi podobnie jak tobie — usłyszałem od pilota.
    
    Razem z Marzeną tworzyli parę. Siedzący obok pilota nasz dowódca odwrócił się do mnie.
    
    — Wiesz, że nie powinieneś lecieć, to wbrew zasadom — rzucił.
    
    — Tu nie ma zasad dowódco, lecę ratować je obie, równie dobrze Paweł nie powinien pilotować tej maszyny — odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
    
    Nie byliśmy jeszcze małżeństwem. W tej chwili nie obowiązywała zasada, że bliska osoba nie powinna ratować kogoś z rodziny.
    
    Dostrzegłem lecącego po lewej stronie „Haze 013”.
    
    — Tu „Haze 013”. Powodzenia. Uważajcie z liną – usłyszeliśmy w radiostacji.
    
    Reflektor oświetlał wzburzone morze. Widziałem te potężne fale. Na samą myśl, że za chwilę znajdę się tam, robiło mi się zimno.
    
    — Jest. Widzę go. Nie wygląda to dobrze. Spory przechył na lewą burtę. Nabiera wody. Długo nie utrzyma się. – rzucił pilot, dostrzegając jednostkę.
    
    — Paweł, kurwa, mamy jedno podejście, jedno, rozumiesz!!! Zrób to, tak jak potrafisz najlepiej. Pełna profesja. Wierzę w ciebie – rzucił „stary”, podnosząc się z fotela.
    
    — Jesteś teraz zdany na siebie, idę do wyciągarki — dodał i znalazł się przy mnie.
    
    — Dowódca wie jak to obsługiwać? — zapytałem.
    
    Omiótł mnie takim spojrzeniem, że aż mi się przykro zrobiło.
    
    — Co jak co, ale jak zaczynałem to były tylko Mi-2 i Mi-4, tego się nie zapomina — odburknął i otwarł boczne drzwi śmigłowca.
    
    Uderzyło w nas przerażające zimno. Przeraźliwy huk silnika zlał się z odgłosami sztormu. Pomieszane dźwięki ...
«12...212223...27»