-
Bałtycki Rybak Dusz (III)
Data: 22.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... pod biodra dziewczyny. Klaudia wsunęła swoje pod jej plecy i oboje unieśliśmy ciało Marzeny ku górze. Sprawnie i szybko ułożyliśmy ją na desce. Z bólu straciła przytomność. — Oddycha? — zapytałem. — Tak, oddycha — usłyszałem. Kolejne fale zalewały pokład. Los kutra stawał się przesądzony. Nic nie było w stanie go już uratować. — Dawaj, bierzemy ją do kosza, czas spierdalać — zakomenderowałem. Kiwnęła głową znacząco, zbliżyła się do mnie i pocałowała mnie w usta. — Dziękuję, czułam, że to ty przylecisz — dodała. —„Hoplit 03”. Wychodzimy z poszkodowaną, bądźcie w gotowości – nadałem komunikat. — Tu „Hoplit 03” przyjąłem. W gotowości – odpowiedzieli. Podnieśliśmy nieprzytomną Marzenę. Rzucani na prawo i lewo, dotarliśmy z nią do kosza. Sprawnie ułożyliśmy ją w środku. — Podpinaj się — rozkazałem Klaudii. — A ty? — zapytała. — Nie uniesie nas troje, poczekam tutaj — odparłem. Potężne bałwany zalewały pokład. Nie było czasu. Każda sekunda była cenna. Klaudia zawahała się. Podpiąłem ją do kosza. Mocno pociągnąłem za linę, dając znak tym u góry, by podnosili kosz. — Wrócę po ciebie, czekaj na mnie — krzyknęła, patrząc na mnie smutnym wzrokiem. — Tu „Ratownik 03”, poszkodowana i „Ratownik 01” gotowi do ewakuacji. Podnoście – zameldowałem. Trzymając się relingu na dziobie, obserwowałem, jak unoszą się ku górze. Wyciągarka powoli podnosiła ich w kierunku śmigłowca, który unosił się w powietrzu. Łajbą bujało na prawo i lewo. Doczepiona ...
... do kosza Klaudia już raz odbiła się nogami od masztu. Ten przechylał się na prawo i lewo. Jedno odbicie, drugie. Gdy wydawało się, że są już poza jego zasięgiem, stało się to, czego obawiałem się najbardziej. Lina wyciągarki zaplatała się w omasztowanie. — Tu „Ratownik 01”, lina zaplątała się o maszt kutra — zameldowała Klaudia. — Tu „Ratownik 03”, pozostańcie na miejscu, wspinam się, by wam pomóc — rzuciłem. Mocno chwyciłem się masztu. Amplituda wychyleń była ogromna. Wspinałem się bez asekuracji tak szybko, jak tylko potrafiłem. — Tu „Hoplit 03”. Nie utrzymam się tak długo. „Ratownik 03”, jeżeli nie dasz rady, będę zmuszony odciąć linę. Niebezpieczeństwo pociągnięcia śmigłowca – usłyszałem przerażający komunikat od pilota. Musiałem, musiałem za wszelką cenę uwolnić kosz. Odcięcie liny wyciągarki oznaczałoby wyrok śmierci dla obu kobiet. Runęłyby w dół na pokład tonącego kutra. Nie patrzyłem na nic. Jak małpa wspinałem się coraz wyżej i wyżej. W końcu dotarłem do miejsca, gdzie zaplątała się lina. Klaudia spanikowana patrzyła na mnie. Zdałem sobie sprawę, że muszę się maksymalnie wygiąć bez żadnej asekuracji, by wypchnąć zablokowaną linę na wolną przestrzeń. — Radek, nie, proszę — jęknęła, widząc, co mam zamiar zrobić. — Kocham cię, pamiętaj o tym — rzuciłem, wyginając ciało maksymalnie, jak tylko mogłem. Dłoń uchwyciła zablokowaną linę i odepchnęła ją od masztu. — Wyciągarka, góra, szybko — wrzasnąłem i poczułem, jak bezwładnie lecę w dół. — ...