-
Bałtycki Rybak Dusz (III)
Data: 22.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... Wciągam poszkodowaną i ratownika. Wszystko w porządku. Wyrżnąłem o częściowo zalany pokład kutra. Poczułem specyficzne chrupnięcie gdzieś w okolicach kręgosłupa. Patrząc w górę, widziałem, jak unosi się kosz wraz z przymocowaną do niego Klaudią. Twarz zalewały fale. Przed oczami przeleciało mi całe życie. Pogodna i piękna twarz Agnieszki, przecudna twarzyczka i te prześliczne oczęta Klaudii. Kapitan Miśkowiec i technik z załogi „Hoplita 01”. Zobaczyłem długi, rozświetlony tunel, a na jego końcu czekającą na mnie Agnieszkę. Wyciągnęła do mnie swoją dłoń i się uśmiechnęła. Potężna fala zmyła mnie z pokładu. Zagłębiałem się w toń rozszalałego Bałtyku. O dziwo, tam pod wodą było cicho i spokojnie. Nastała ciemność…… ***** — Opuśćcie mnie, Opuśćcie!!! — wrzeszczała Klaudia, widząc, jak kuter niknie w otchłaniach morza. — Nie, zostań, nie pomożesz mu, nie stracę już dzisiaj nikogo. Uspokój się – odparł dowódca, mocno trzymając Klaudię w ramionach. Założył jej praktycznie dźwignię, obawiając się, że wyskoczy ze śmigłowca za nim. Płakali oboje, płakali wszyscy na pokładzie „Hoplita 03”. Marzena odzyskała świadomość. — Kurwa, nie zostawię tego tak — rzucił Paweł, gdy wciągnęli poszkodowanych. Położył nos śmigłowca ku dołowi i, zataczając krąg, wystrzelił wszystkie nocne flary. — Darłowo SAR, tu „Hoplit 03”, straciłem ratownika, wzywam wszystkie jednostki nawodne. Podaję koordynaty…… Rozpocząć akcję ratunkową. Powtarzam: rozpocząć akcję ratunkową – ...
... nadał przez radio na wszystkich dostępnych częstotliwościach ratowniczych. — Tu Ustka SAR, wysyłam okręt ratunkowy SAR-3000 — usłyszeli. — Tu Kołobrzeg SAR, podajcie, czego potrzebujecie — kotłowało się w eterze. — Tu Łeba SAR, okręt ratunkowy gotowy do wyjścia. — Tu Darłowo SAR, „Hoplit 04”, po próbach, startuję — usłyszeli od swoich. Dowódca zamknął boczne drzwi śmigłowca i je zablokował. Pochylił się nad Marzeną. — Spisałeś się na medal, wracamy do domu — szepnął, gładząc ją po twarzy. — A Radek? — zapytała, nieświadoma tego, co się stało. — Podjął go „Hoplit 01”, jest na jego pokładzie — odparł i odwróciwszy się, wybuchnął płaczem. Tylko Klaudia, Paweł i dowódca wiedzieli, co kryje się za tym sygnałem rozpoznawczym. Komandor był pewny, że załoga „Hoplita 01” zabrała swojego towarzysza na pokład. Wrócił do nich po długiej nieobecności… ***** Przez dwadzieścia cztery godziny realizowano akcję ratunkową. Marynarka Wojenna RP, Straż Graniczna i wszystkie polskie służby SAR wysłały wszystko, co mogły, w rejon wypadku. Wszystkie Mi-14 z ZOP-u kręciły się w tym rejonie, mając nadzieję na podjęcie żywego, starszego chorążego Radosława Gancarza. Każdy dostępny śmigłowiec SAR z Babich Dołów i Darłowa przeczesywał teren. Kilka jednostek nawodnych SAR metodycznie sprawdzało każdy ze wskazanych kwadratów. Na darmo. Po tym czasie zmieniono status akcji na poszukiwawczą, zdając sobie sprawę, że żywego ratownika już nie znajdą. Pomimo szeroko zakrojonych ...