1. Bałtycki Rybak Dusz (III)


    Data: 22.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... Rzeszowie.
    
    Takaż to właśnie grupka przeciwlotników dotarła na poligon. Zbieranina z całego dywizjonu OPL. Zlepek ludzi, niezgranych ze sobą, przeniesionych z różnych garnizonów i jednostek do nowo formowanej Dywizji. Przekrój, który obejmował młodą kadrę po szkołach i ośrodkach szkolenia, nieliczną grupę doświadczonych zawodowców oraz żołnierzy służby nadterminowej i kontraktowej. Całość uzupełniała nieliczna grupa żołnierzy ZSW, którzy jednak na tym zgrupowaniu pełnili zadania zabezpieczające.
    
    Jak to w tamtych latach bywało, każdy poligon to spotkania przy wódeczce, która lała się szerokimi strumieniami. Czymże w tamtych latach można było zabić nudę i tęsknotę za bliskimi. Alkohol był wszędzie i najłatwiejszym środkiem do zdobycia. Najgorsze było to, że był tolerowany i uznawany za normalność w wojskowym środowisku. Nie bez powodu w tej grupie społecznej królowało stwierdzenie: „Jak nie pije, to podpierdala”.
    
    Podporucznik Mikołaj Sterczyński w czerwcu miał promocję na pierwszy stopień oficerski. Na szkole oficerskiej nie był wyróżniającym się podchorążym. Ukończył ją dzięki wsparciu swojego ojca – pułkownika w jednym z Wojewódzkich Sztabów Wojskowych, który miał znajomości w centralnych jednostkach MON.
    
    — Odbębnisz tam w liniówce dwa lata, a potem ściągnę cię do WKU — powtarzał mu ojciec.
    
    Popili wczoraj solidnie. Młodemu oficerowi jeszcze teraz alkohol szumiał w głowie. Skacowany, ledwo otworzył oczy, mrużąc je na widok silnego słońca. Obok na „wozie” spał ...
    ... jeden z plutonowych kontraktowych, na trzecim łóżku technik kompanii. Ten ostatni mało co wypił wczoraj.
    
    — Jakiś dziwny? — przeszło przez myśl Mikołajowi.
    
    Wstał z łóżka i pociągnął spory łyk coca-coli. Na stoliku stały puste butelki po wódce i piwie. Mieszali wczoraj niemiłosiernie, dlatego tak napierdalała go głowa. Obozowisko powoli budziło się ze snu. Od dziesiątej mieli rozpocząć strzelania z przywiezionych ze sobą starych zestawów „Strzała 2 M”. Żaden cud techniki – radzieckie przenośne zestawy przeciwlotnicze bardzo krótkiego zasięgu, dziś nazywane MANPAD. Zestaw naprowadzający się na ciepło silnika statku powietrznego. W Rosji wypierane przez nowocześniejsze zestawy „Igła”. U nas królujące w wojskach lądowych na spółkę z nowszymi zestawami „Grom”.
    
    Mikołaj nie ukończył Oficerskiej Szkoły o specjalności OPL, kończył za to elitarną WSOWZ, „zmech” – kuźnię generałów. Nieważne, co ukończył, ważne, że miał etat i mógł się wykazać.
    
    Obozowisko powoli budziło się ze snu. Dowodzący zgrupowaniem młodziutki kapitan, starał się dowodzić podległym mu personelem. Zbierali się na śniadanie. Wpadł do nich, omiótł wzrokiem wnętrze i skrzywił się, widząc stojące butelki po wódce.
    
    — Panowie, kurwa, jaki dajecie przykład, doprowadźcie się do porządku, zero picia, Wojtek rozstaw zestawy — rzucił, nakazując technikowi przygotowanie zestawów do zajęć.
    
    Podszedł do Mikołaja. Widział, że jest jeszcze mocno nietrzeźwy. Wziął go na bok.
    
    — Nie pokazuj się taki, nie chcę głupich ...
«12...678...27»