1. Bałtycki Rybak Dusz (III)


    Data: 22.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... komentarzy. Zostań na miejscu i dojdź do siebie, chyba przegiąłeś wczoraj – szepnął do niego, tak, by inni nie usłyszeli.
    
    — Wodzu, spokojnie, kwadransik i jestem jak nowo narodzony — odparł Mikołaj, uśmiechając się.
    
    Kapitan machnął ręką, pozostawiając ich samych. Wolał przymknąć oko na wybryki swojego podwładnego. Gdy się poznali i wypili morze wódki, Mikołaj obiecywał mu wsparcie w dostaniu się na AON, powołując się na znajomości ojca i pokazując zdjęcia z rektorem akademii.
    
    Technik, będąc z tej ekipy, jedynym trzeźwym zabrał ze sobą plutonowego i jednego żołnierza z ZSW. Podoficer dyżurny zgrupowania otworzył magazyn uzbrojenia. Mogli zabrać stamtąd jedenaście zestawów SA-7 „Grail” – bo tak w slangu NATO, nazywały się ich przeciwlotnicze zestawy. Dziesięć bojowych i jeden zestaw treningowy, bez głowicy bojowej.
    
    Mikołaj po ich wyjściu znalazł przy swoim łóżku butelkę piwa. Otworzył ją i łapczywie pochłaniał kolejne łyki złocistego trunku. Odczekał chwilę po wlaniu w siebie tej porcji alkoholu, poczuł się lepiej i postanowił pomóc kolegom. Ubrał się i gdy całość pododdziału udała się na śniadanie, dołączył do technika i jego pomagiera.
    
    — Pomogę wam, dajcie — rzucił, widząc, jak dźwigają zielonkawe wyrzutnie.
    
    — Nie, nie trzeba Mikołaj — usłyszał od technika.
    
    — Pomogę — zadecydował, biorąc dwie wyrzutnie w swe dłonie.
    
    Fascynowały go. Ile to się naoglądał filmów wojennych, gdy bojownicy przy pomocy takich SA-7 strzelali do wrogich maszyn. Teraz ...
    ... dzierżył to uzbrojenie w swoich dłoniach. Zdawał sobie sprawę, że na tych zajęciach nie strzeli sobie z żadnej z nich. Może gdyby nie pochlał, to dowódca by mu pozwolił, ale szanse były marne. Nadzorować ich mieli instruktorzy w stalowych mundurach, oni tu dowodzili. Gardził nimi. Co ci „stalowcy” wiedzieli o prawdziwym wojsku? Zero taktyki, czołgania się, walki bezpośredniej. Dupki. To wojska lądowe były dla niego kwintesencją armii. Komandosi, zmechole, czołgiści. W bocznej kieszeni polowego munduru miał aparat fotograficzny. Przynajmniej pierdolnie sobie fotkę z tym zestawem. Tyle będzie jego. Pochwali się ojcu, nakłamie, że strzelał z tego zestawu. Przecież jego staruszek nigdy ze Strieły nie strzelał.
    
    Rozstawiali zestawy na przygotowanych stanowiskach ogniowych. Mocne lipcowe słońce grzało ich ciała. Wszyscy podwinęli rękawy swych mundurów polowych. Wstawał piękny słoneczny dzień. Mikołaj położył na przygotowanych stanowiskach dwa zestawy, które wcześniej taszczył. Spojrzał na nie.
    
    — Wojtek, pierdolniesz mi fotkę na pamiątkę? — zapytał technika, wyciągając z kieszeni aparat fotograficzny.
    
    Rozstawili wszystkie zestawy. Technik rozstawiał polowy pulpit kontrolny.
    
    — Mikołaj — jęknął niezadowolony.
    
    — No nie bądź chuj, wiem, że marzysz o tym, by pójść na kurs WSZ, pomogę ci, wiesz, że mój stary wszystko może — rzucił podporucznik, kusząc technika.
    
    Wczoraj, każdemu, z którym pił, obiecywał złote góry. W ten specyficzny sposób chciał zyskać przychylność kolegów i ...
«12...789...27»