-
Wybór cz. II
Data: 25.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... szczęścia. Czasami życie zaskakuje nas swoją łaskawością, po burzach przychodzi słońce, a po ciężkich rozdziałach zaczyna się nowa, jaśniejsza historia. Codziennie budziłam się z uśmiechem, nawet bez wyraźnego powodu, jakby moja dusza wreszcie odnalazła spokój, którego tak długo szukałam. Mój świat nabrał jasnych barw. Nie chodziło o to, że moje życie było idealne, bo przecież nikt nie żyje w bajce. Ale wszystko, co działo się wokół, miało sens, a ja wreszcie czułam, że żyje w zgodzie ze sobą. Szczęście nie jest miejscem, do którego się dociera, ale stanem, który odnajduje się w sobie. Czułam, że wreszcie jestem w miejscu, w którym nie musiałam niczego udawać, nie musiałam się spieszyć. To uczucie harmonii, które tak długo było mi obce, w końcu stało się moją codziennością. Może właśnie tak wygląda szczęście? Nie jest to nagły wybuch fajerwerków, ale cichy, nieprzerwany blask, który rozświetla świat każdego dnia. Rok później postanowiliśmy się pobrać. Moi rodzice, podobnie jak rodzice Marcina, byli temu przeciwni. Twierdzili, że za krótko się znamy, że jeszcze przyjdzie na to czas. Nawet Agata próbowała mnie przekonać, że jeszcze na to za wcześnie. Trochę mnie to dziwiło, ponieważ z naszej dwójki, to zawsze ona była bardziej szalona i spontaniczna. Jednak my nikogo nie słuchaliśmy. Zaplanowaliśmy ślub z małym przyjęciem, tylko dla najbliższej rodziny i przyjaciół. Ze znalezieniem pracy nie mieliśmy problemu, w końcu ukończyliśmy studnia ze świetnymi ...
... wynikami. Pozwoliło nam to zaplanować ten dzień dokładnie tak, jak chcieliśmy. Wiedziałam, że dzień naszego ślubu będzie początkiem nowego rozdziału, pełnego miłości i wzajemnego wsparcia. Przedpołudnie tego dnia było wypełnione ekscytacją i radością. Agata, jako moja świadkowa, pomagała mi ubrać wymarzoną suknię. Wszystkie szczegóły ubioru, powoli składały się w piękną całość. Myślałam o tym, jak bardzo zmieniło się moje życie odkąd go poznałam, o tych wszystkich chwilach, które zbudowały naszą miłość. To właśnie te momenty sprawiały, że czułam się najpełniejsza i najszczęśliwsza. W sercu czułam wdzięczność. Za ludzi, którzy mnie otaczali i wspierali na tej drodze. Za wszystkie emocje, które sprawiały, że ten czas jest wyjątkowy. Bo to nie tylko ślub, to początek wspólnej przyszłości. A ja wchodziłam w nią z pełnym przekonaniem, że razem stworzymy coś pięknego. Małe przyjęcie weselne było strzałem w dziesiątkę. Panowała rodzinna atmosfera, wszyscy śmiali się i życzyli nam szczęścia na nowej drodze życia. Uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Patrzyłam na tych wszystkich ludzi i zaczynałam rozumieć, że dzisiaj jest pierwszy dzień reszty mojego życia. To była chwila, w której moje emocje wirowały jak szalone. Byłam w centrum mojego własnego, wyśnionego dnia, otoczona bliskimi, muzyką, światłem świec i szumem rozmów. Moje serce było pełne miłości. To wszystko naprawdę się działo. To już nie tylko marzenia, nie plany, nie lista gości. To my, jako jedno. Ślub był ...