-
Wybór cz. II
Data: 25.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... piękny, moment przysięgi zatrzymał czas, ale teraz była chwila świętowania. Obserwowałam rodzinę, przyjaciół, ich taniec i uśmiechy. Czy Marcin też czuł ten wir radości, który unosił mnie ponad wszystkich? Muzyka ucichła - jeden utwór dobiegł końca, a kolejny właśnie się zaczynał. Rozejrzałam się, próbując odnaleźć wzrokiem swojego męża. Nie było go na sali. Nie było też jego świadka, więc domyśliłam się, że poszli razem przewietrzyć się na zewnątrz. Uznałam, że to jest świetny moment, żeby skorzystać z łazienki. Sala weselna dysponowała osobnym pokojem dla państwa młodych, w którym znajdowała się także prywatna łazienka. Poszłam w kierunku tego pokoju. Po drodze spotkałam świadka pana młodego. To był przyjaciel Marcina, ten sam, który tak źle potraktował mnie na pamiętnej imprezie studenckiej. Nie przepadałam za nim, zgodziłam się, żeby towarzyszył przy naszym ślubie tylko ze względu na Marcina. Zatrzymał mnie pytaniem: - Dokąd idziesz? - Do naszego pokoju, muszę skorzystać z łazienki. - Wytrzymasz jeszcze trochę? Bo Marcin cię szukał - powiedział z uśmiechem na twarzy. - A właśnie gdzie on jest? Myślałam, że jesteście razem. - Siedzi w altance, na zewnątrz. Prosił, żebym cię odnalazł i powiedział, że czeka tam na ciebie. - Ciekawe co znowu wymyślił - uśmiech zagościł na mojej twarzy - Chce mi złożyć drugą przysięgę, tym razem na osobności? - Nie wiem - uśmiech nie znikał z jego twarzy - Pójdziesz to się dowiesz. - Powiedz mu, że zaraz ...
... przyjdę. Wyminęłam go i poszłam dalej, w kierunku pokoju. Szybko mnie dogonił, delikatnie złapał za przedramię i zapytał z głupkowatym uśmiechem: - Naprawdę nie wytrzymasz? Twój mąż tam siedzi, pewnie ma do wygłoszenia jakąś romantyczną przemowę. - Puść mnie - wyszarpnęłam rękę z jego chwytu. Spojrzałam na niego zniesmaczona i ostrzejszym tonem dodałam: - Powiedz mu, że zaraz przyjdę. Znowu ruszyłam w kierunku pokoju. Zamek do drzwi pomieszczenia był zabezpieczony czterocyfrowym kodem. Było to przydatne, ponieważ schowaliśmy tam wszystkie prezenty i rzeczy osobiste. Szybko wstukałam szyfr, drzwi się otworzyły i weszłam do środka. Wewnątrz nikogo nie było, ale zauważyłam, że drzwi do łazienki były niedomknięte. Przez szparę wydobywało się światło. Ktoś tu wszedł? Przecież kod znaliśmy tylko my dwoje. Cicho podeszłam do drzwi, bezszelestnie uchyliłam je nieco bardziej i zajrzałam do środka. To, co ujrzałam, na zawsze odmieniło moje życie. Ten parszywy świat zawsze działa w taki sposób, żeby nie żyło nam się zbyt łatwo. Pierwszą myślą było zaprzeczenie, nie przyjmowałam do głowy tego widoku. Jednak po sekundzie zdałam sobie sprawę z tego, że jest to prawda. W łazience stała Agata. Pochylona nad umywalką, opierała się na jej krawędzi, a sukienka podwinięta do pasa odsłaniała jej nogi i wypięty tyłek. Za nią stał Marcin, który ostro posuwał ją od tyłu. Agata tłumiła jęki, zakrywając swoje usta dłonią, a on pompował ją tak szybko, jak tylko było to ...