-
Wybór cz. II
Data: 25.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... można budować życie bez fałszu i iluzji. Odbudowałam swoje życie. Jednak nie w taki sposób, jak kiedyś chciałam. Jakbym narodziła się na nowo. Zmieniłam wszystko, co kiedyś mnie otaczało. Wyprowadziłam się z miasta, zerwałam kontakty ze wszystkimi znajomymi i rodziną. Porzuciłam pracę, o której tak długo marzyłam. Nie zostało już nic z tej naiwnej dziewczyny. Odważyłam się porzucić stare nawyki i zbudować swoją rzeczywistość na nowo. Nie było łatwo - były chwile zwątpienia i samotność. Ta zmiana to nie tylko nowe miejsce, nowi ludzie czy inne wyzwania. To przede wszystkim nowa wersja mnie samej. Chciałam stać się silniejsza i odważniejsza. W nowym dla mnie mieście wynajęłam małą kawalerkę i zatrudniłam się jako recepcjonistka w niewielkiej korporacji. Nie była to praca marzeń, ale miałam to w dupie. Płacili tyle, że wystarczało na mieszkanie, wyżywienie i kupowanie nowych ciuchów. To ostatnie było kluczowym elementem mojego nowego życia. W dni powszednie sumiennie pracowałam, a moi przełożeni byli zadowoleni z tego, jak wypełniałam swoje obowiązki. Natomiast w weekendy budziło się we mnie nowe oblicze. Moim nowym celem życiowym było uwodzenie mężczyzn. Zaciąganie ich do łóżka, wykorzystywanie i zostawianie. Chciałam żeby czuli ból i rozpacz po moim odejściu. Żeby cierpieli, tak jak ja kiedyś. Z satysfakcją obserwowałam ich zszokowane twarze, gdy odchodziłam. Miałam nad nimi władzę. Oczywiście nie wszystkich dało się uwieść, bo istnieją tacy, którzy nie ...
... zdradzają swoich kobiet. Jednak mimo wszystko nie potrafię zliczyć, ile związków i małżeństw rozbiłam. Powinnam była czuć się nie fair wobec tych wszystkich kobiet, ale tak nie było. W końcu kobiety też nie są święte. Tak żyłam przez kilka lat - praca, polowanie, seks, a na koniec odrzucanie połączeń przychodzących. Codzienność wypełniała rytuały, a każdy dzień stapiał się w kolejny, pozbawiony śladu wyjątkowości. Życie płynęło w rytmie chwilowych uniesień i nieuchronnej samotności, która czaiła się tuż za rogiem każdej kolejnej nocy. Jednak w życiu nic nie jest stałe, wszystko ma swój początek i koniec. Nic nie trwa wiecznie, a jednak w przemijaniu tkwi esencja istnienia. Każdy koniec zostawia przestrzeń dla nowego początku. W pewien wrześniowy piątek, włożyłam czarne skórzane spodnie i bluzkę z bardzo głębokim dekoltem, po czym ruszyłam do baru na polowanie. Spotkałam tam bardzo przystojnego i sympatycznego faceta. Wypiliśmy po dwa shoty, a potem dałam mu dupy na podwórzu za barem. Było mi bardzo przyjemnie, tak bardzo, że nawet pocałowałam go w usta, choć nigdy tego nie robię. Kiedy po wszystkim go zostawiłam i odeszłam, nawet zrobiło mi się go trochę żal. Był nieco inny, niż ci wszyscy napaleni, którzy rzucali się na każdą okazję bez zastanowienia. Może dlatego tydzień później znowu poszłam do tego samego baru. Chciałam znowu go spotkać i przelecieć jeszcze tylko jeden raz. Jednak gdy zaczęliśmy rozmawiać, to coś się zmieniło. Dostrzegł, że jestem kimś z burzliwą ...