1. Źródło Młodości (część 6)


    Data: 26.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... każdy kształt. Ten głos, który właśnie słyszała. To była prawda, a może to jakieś halucynacje? Jednak sama czuła się doskonale, ale nie zaszkodziło to sprawdzić tych słów.
    
    Marek i Tomek siedzieli przy dogasającym ognisku. Ich spojrzenia od razu powędrowały ku niej — i choć od wczoraj ich oczy patrzyły na świat inaczej, tak obecnie wypełniła je mieszanina fascynacji i niepokoju.
    
    — Wiecie… — zaczęła, siadając naprzeciw nich i splatając dłonie na kolanie. — Po wczorajszym mam ochotę na więcej.
    
    Tomek odchrząknął nerwowo, a Marek wbił wzrok w ziemię.
    
    — Sara… nie. To, co się stało, wystarczy — powiedział cicho Tomek, kręcąc głową.
    
    — Tak… to nie jest dobry pomysł — dodał Marek, choć w jego głosie nie było pewności.
    
    Sara oparła łokieć na kolanie i przechyliła głowę, trochę z rozbawieniem. W jej oczach pojawił się błysk, a kąciki ust uniosły się w lekkim, niebezpiecznym uśmiechu.
    
    — Myślicie, że macie wybór? — zapytała miękko, ale w jej tonie było coś, co sprawiło, że mężczyźni zamarli w bezruchu.
    
    * * *
    
    Ogień w jej spojrzeniu zdawał się pulsować, gdy wstała i podeszła bliżej. Marek i Tomek odruchowo cofnęli się o krok, ale to nie zmieniło tego, co stało się chwilę później.
    
    Sara uniosła dłoń — nie musiała ich dotykać. Wystarczył jeden przebłysk skupienia, a mroczna energia, o której mówiła syrena, przepłynęła przez jej ciało.
    
    Marek jęknął pierwszy. Zgiął się w pół, łapiąc się za krocze. Jego oddech przyspieszył, a oczy rozszerzyły się w ...
    ... zaskoczeniu. Tomek spojrzał na niego zdezorientowany, ale w sekundę później i jego twarz wykrzywiła się w dziwnym grymasie — pomiędzy bólem a przyjemnością.
    
    Ich członki twardniały gwałtownie, nienaturalnie, aż skóra napięła się do granic. Mięśnie ich nóg drżały, a każdy ruch stawał się wysiłkiem.
    
    — Co… co ty robisz?! — wychrypiał Tomek, chwytając się za biodra.
    
    — Tylko sprawdzam… czy jesteście posłuszni — odparła Sara, a jej głos brzmiał jednocześnie miękko i lodowato.
    
    Tomek nagle wyrwał się z miejsca i ruszył w stronę lasu, potykając się o kamienie. Sara nawet się nie poruszyła. Tylko spojrzała w jego stronę i w jej dłoni zapłonęła kula ognia. W sekundę później ciszę przerwał huk, gdy płonący pocisk uderzył w pień drzewa tuż przed nim. Kora eksplodowała iskrami, a płomienie zaczęły lizać pień.
    
    Tomek zatrzymał się jak wryty, ciężko dysząc.
    
    — Jeśli nie chcesz być następny… — powiedziała powoli Sara, idąc w jego stronę — lepiej wróć.
    
    Odwrócił się ku niej, blady jak kreda. Drżał, ale nie z chłodu. Powoli, jak w transie, wrócił na miejsce, unikając jej spojrzenia.
    
    Stanęła nad nimi, w blasku płonącego ogniska i dogasającego słońca. Wyglądała jak bogini, której nie można się sprzeciwić. Spojrzała mu prosto w oczy z zimnym błyskiem w spojrzeniu.
    
    — Teraz zdejmij spodnie — rozkazała spokojnym, lecz niepodważalnym tonem.
    
    Tomek drżał, ale posłusznie rozpiął guziki i powoli ściągnął materiał, odsłaniając całkowicie napięte, zdradzające moc jej magii ciało.
    
    Sara ...
«1234...7»