1. Otwarte karty


    Data: 28.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    Pierwszy raz zobaczyłem ją w supermarkecie. Wystarczyło jedno spojrzenie ubranej w gustowny, brązowy płaszcz nieznajomej, by pozostałe kobiety, szturchające mnie łokciami w szaleństwie popołudniowych zakupów przestały istnieć. Z dłonią wplecioną we włosy, nęciła mnie lekko rozchylonymi ustami. Hipnotyzujące, jasnozielone tęczówki emanowały spokojem, jakby czarny parasol gęstych rzęs chronił oczy przed całym gównem tego świata, a odchodzące od nich sucze kreski łamały wyniosłość eleganckich, niemal pretensjonalnych rysów twarzy. Chciałem do niej podejść, podać pudełko płatków, po które nie mogła sięgnąć i powiedzieć, że to jej szczęśliwy dzień, bo ma przed sobą towar z najwyższej półki; złapać ją w nieprzyzwoitym miejscu jeszcze zanim zdąży się uśmiechnąć, a następnie przyciągnąć mocno do siebie. Zamiast tego ostrożnie powiodłem palcem wzdłuż obfitych kształtów. Nie zareagowała. Nic w tym dziwnego, w końcu znajdowała się tylko w mojej aplikacji randkowej.
    
    Klaudia, lat dwadzieścia osiem, zapewniała w opisie, że interesuje ją wyłącznie gra w otwarte karty. Oderwałem wzrok od komórki. Żaden z przechodzących klientów nie zareagował na moje głośne westchnienie.
    
    Musiałem dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Przewinąłem do drugiego obrazka. Na nim ona, wąchająca mięciutkie, jasnobrązowe włosy… a może to ciemny blond? Nigdy nie odróżniam tych subtelnych odcieni. Tak czy owak, tym prostym zabiegiem zasłoniła pół twarzy i znowu pokierowała mnie na swoje niezwykłe ...
    ... patrzałki.
    
    Czy te oczy mogą kłamać? – zastanawiałem się w myślach. Co to w ogóle za pytanie?! Parsknąłem śmiechem z własnej naiwności. I tym razem nikt nie zwrócił uwagi na wyplutą przeze mnie mgiełkę zarazków. Nie mogło być inaczej, przecież od pojawienia się nieznajomej nie było już dla mnie innych kobiet.
    
    Czy te oczy mogą mówić prawdę?
    
    Spojrzałem na nią krytycznie. Samotne panie w tym wieku, z jej urodą, w przyrodzie zwyczajnie nie występują. Musiała być albo głupia, albo zdrowo szurnięta, albo mieć penisa. Z tą myślą ustawiłem się za trzema mężczyznami w kolejce do kasy, gdzie czas zabijałem poszukiwaniem red flagów w trzeciej, ostatniej fotografii. Ubrana w lekarski kitel Klaudia stoi uśmiechnięta z założonymi ramionami. W tle widać logo największego szpitala w Powiązkach. Świeżo po medycynie, jasny gwint!
    
    – Będzie kartą czy gotówką? – Pochodzący z zaświatów głos kasjerki wyrwał mnie z zamyślenia.
    
    Zapłaciłem blikiem i z podejrzanie lekkim plecakiem wyszedłem na świeże powietrze, prosto w miejski zgiełk, w którym kotłował się warkot pracujących silników z pośpiesznymi rozmowami. Z wolna ruszyłem do swojej kawalerki. Było ciemno, padał deszcz ze śniegiem. Wgapiony w wyciągniętą przed siebie komórkę musiałem wyglądać jak lunatyk. Spowita parą przyspieszonego oddechu kobieta moich najnowszych marzeń zdawała się jeszcze bardziej tajemnicza. Powinienem czym prędzej zaakceptować jej profil, ale nie mogłem się przemóc. W Internecie polowałem zazwyczaj na łatwe zdobycze, a ta ...
«1234...13»