-
Otwarte karty
Data: 28.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... stanowiła nie lada wyzwanie. Ze zdziwieniem odkryłem, że obawiam się odrzucenia. Zaniepokoiło mnie, jak szybko zawróciła mi w głowie. Algorytm aplikacji działał w prosty sposób. Gdybym został przez Klaudię odrzucony, w ogóle nie wyświetliłby mi się jej profil. Albo więc jeszcze mnie nie widziała, albo dała okejkę i czekała na moją akceptację. Oznacza to, że nawet jeśli nie zostaniemy sparowani od razu, może to nastąpić później. Pomimo tak dużego buforu bezpieczeństwa i tak przeszedłem całą przecznicę, zanim odważyłem się wcisnąć zielony przycisk. Nic się wówczas nie stało, bo na ekranie zebrało się za wiele topniejącego śniegu. Serce waliło mi tak, jakbym znajdował się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Zastanawiałem się, czy to nie znak od losu, czy nie powinienem dać sobie z nią spokój, ale siła przyciągania zmuszała mnie do działania wbrew intuicji. Nie zatrzymując się, wytarłem telefon i ponowiłem próbę. Minęła sekunda, potem druga. Powiadomienie nie przychodziło. Złowrogą ciszę przerwało nagle donośne wycie klaksonu. Nie wiedzieć kiedy, znalazłem się na środku jezdni. Rozpaczliwie piszczące koła nie były w stanie zatrzymać samochodu pędzącego prosto na mnie. Moja twarz zalała się czerwienią. Nie była to krew, lecz poświata sygnalizacji świetlnej. Bez namysłu rzuciłem się na chodnik. Czubkiem buta zahaczyłem o przednią lampę auta, chwilę przed twardym lądowaniem pomiędzy przestraszonym tłumem. – Kurwa, jak leziesz?! – darł się kierowca przez otwartą szybę, gdy ...
... zatrzymał się kilka metrów za przejściem dla pieszych. Normalnie podszedłbym do niego z gotowymi pięściami, ale tym razem odpuściłem temat. Nie dość, że prawie bym zginął, to jeszcze nie dostałem upragnionej pary. Co było gorsze? Trudno powiedzieć. Otrzepałem brudne spodnie i ze zwieszoną głową doczłapałem do domu. Po szybkim wypakowaniu zakupów okazało się, że zapomniałem blisko połowy pozycji z listy. Cwanie chwyciłem się pretekstu, by zrobić sobie cheat day i zamiast zdrowej kolacji postawiłem na specjalność szefa kuchni – zupkę chińską. W oczekiwaniu na pęczniejący makaron otrzymałem powiadomienie o nowej parze. Wizja spotkania z piękną lekarką od razu przyspieszyła mi puls, ale niestety chodziło o jakąś inną, równie przezroczystą, co panie w supermarkecie. Oklapłem na sofę z marsową miną. To śmieszne, ale zbliżałem się do trzydziestki i przez myśl przeszło mi niedawne pytanie dziadków o to, kiedy mają spodziewać się wnuków. Wiedzieli, że w przeciwieństwie do znajomych, z nostalgią wspominających dawne koleżanki, które należało rwać, póki były wolne, ja z czystym sumieniem dzieliłem kobiety na zdobyte oraz takie, które zdobyć przynajmniej próbowałem. Tyle tylko, że część z nich przezornie zapinałem w podwójnej gumce. Z Klaudią byłoby inaczej… Zamyśliłem się. Mogłem obejrzeć jakiś głupi film albo spróbować wystalkować ją w sieci. Jako pnący się po szczeblach kariery analityk inwestycyjny doskonale znałem wartość informacji. Ciekawe, czego mógłbym się o niej ...