-
Otwarte karty
Data: 28.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... pełnoletnia. Zabrawszy się w podróż przez jej życie, przebrnąłem etap różowych włosów, pierwsze akademickie przygody, ciężką walkę o karierę i wreszcie zawodowe początki. Zoomując skrupulatnie każde ujęcie, śledziłem subtelne zmiany, które prowadziły do zdumiewającej wręcz metamorfozy. Z chudzinki o obiecujących tyłach do piękności o pełnych, dla niektórych nawet nazbyt kobiecych kształtach. Ze smarkuli do niezależnej dziewczyny z bezpieczną przyszłością. Wreszcie z cieszącej się życiem nastolatki do damy, na której twarzy melancholia mieszała się z bezczelnym poczuciem wyższości. Od pewnego czasu nie ubierała się już wyzywająco, nie eksperymentowała z urodą. Wiedziała, że nie potrzebuje tanich sztuczek, by robić piorunujące wrażenie. Nagle coś mnie uderzyło. Czy gdyby zależało jej na prywatności, umieściłaby w aplikacji łatwe do podjęcia tropu zdjęcie ze szpitala? Zostawiłaby otwarty profil z graficzną historią swojego życia? Może wcale nie byłem drapieżnikiem. Może to nieprzyjemne ukłucie niepewności to zaciskające się na moim sercu wnyki wirtualnego flirtu? Był środek nocy. W pokoju duchota jakbym nie wietrzył przez tydzień. To wina laptopa, nie mniej ode mnie rozgrzanego urodą nieznajomej. Telefon milczał. Z braku nowych powiadomień mimowolnie zacisnąłem pięść. Igrała ze mną, a ja nie zamierzałem puścić tego płazem. Musiałem ją ukarać. Nie robiłem tego często, ale kiedy już wkładałem rękę do spodni, zawsze brałem je na ostro. Ze wzrokiem wbitym w zamyśloną ...
... buzię na ekranie, próbowałem wyobrazić sobie, że się szarpie, a ja nie daję jej wyboru. Ku mojemu zaskoczeniu, ciało nie współpracowało z myślami, które rozpadały się jak śnieg na okiennej szybie. Sfotografowana Klaudia wciąż miała ten sam wyraz twarzy. Nie mogłem znieść, jak bardzo świadoma jest swojej przewagi. Tego, że nic nie zdołam jej zrobić. Próbowałem raz jeszcze i jeszcze, ale wszystko na nic. Miewałem tak w przeszłości z kilkoma partnerkami i dobrze wiedziałem, co to oznacza – podświadomość chroni mnie w ten sposób przed skrzywdzeniem najbliższych mi osób. Dałem sobie spokój. Bez zmiany ubrań powlokłem się prosto do łóżka. Na dobranoc pacnąłem się w czoło. Jakim cudem rozkochała mnie w sobie jeszcze przed pierwszym wejrzeniem? Poranną pobudkę rozpocząłem od odkrycia, że już dwunasta. Nie była to wcale największa sensacja, jaką wyczytałem w telefonie. Otóż krótko przed piątą zostałem sparowany z moją Klaudią. Technicznie jeszcze nie moją, ale to przecież kwestia czasu. – Tak! – krzyknąłem, wznosząc komórkę jak sportowe trofeum. Energicznie odkopałem się z kołdry i wyskoczyłem z łóżka. Podszedłem bez celu do okna, gdzie jasność za szybą przyprawiła mnie o ból głowy. Zaśnieżone chodniki zostały posypane piachem, zaś łyse drzewa mieniły się białymi drobinkami. Jeszcze parę godzin temu podobny krajobraz pozostawał w sferze marzeń, tymczasem kilka nocnych godzin przemieniło je w rzeczywistość. Podobną drogę przeszedłem z Klaudią, która teraz wydawała się na ...