1. Otwarte karty


    Data: 28.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... całym tym pomyśle istniał pewien problem – to ona kontrolowała sytuację. Jakby tego było mało, wcale nie sprawiała wrażenia, że mi się oddaje. Wprost przeciwnie, to ona mnie brała! Postanowiłem jak najszybciej z tym skończyć.
    
    Przyciągnąłem Klaudię do siebie. Po całkiem uroczej szarpaninie wylądowała na środku łóżka ze mną za plecami. Dyszała ciężko, a w oczach miała irytację. Musiała być blisko spełnienia. Natychmiast złapałem jej nogę pod kolanem i uniosłem wysoko. Wolną ręką znalazłem bezpieczną przystań na piersi. Myślałem, że Klaudia będzie bardziej aktywna, ale gdy tylko z powrotem się w nią wsunąłem, splotła dłonie na moim karku i pozwoliła mi dokończyć dzieła.
    
    Nie mogłem wyjść z zachwytu nad tym, jak pięknie rozciągnięta jest w pozycji bocznej. Doświadczałem jej ciała, zapachu i konsekwentnie trzymanego za zębami głosu, sam odwdzięczając się chaotycznymi cmoknięciami w szyję oraz szaleńczym tempem. Wszystko to w euforii gaszonej przykrym poczuciem, że od życia nie można oczekiwać niczego więcej; że dalej nie czeka na mnie już nic lepszego.
    
    Klaudia nie zdarła dla mnie gardła. Wydała z siebie zaledwie miękkie, pełne emocji westchnienie, jakby chciała zachować przede mną resztkę elegancji. Wiotkie wcześniej ciało zesztywniało w silnych drgawkach, które przeszły na moją skórę. Sam też doszedłem, ale z tej nocy zapamiętałem głównie jej wyżyny. Koniec końców, może nie byłem wcale takim egoistą.
    
    Po wszystkim zamiast opaść na brzuch, ...
    ... Klaudia położyła się plecami na mnie. Jej włosy łaskotały w twarz, ale ani myślałem odgarniać ich na bok. Leżeliśmy nadzy i bez tajemnic jak otwarte karty na stole. Każdy szczątek informacji o niej tylko mnie uświadamiał, jak wiele mam do odkrycia.
    
    Emocje gasły, oddechy wracały do normy, tylko umysły jakby przeciążone wrażeniami. Jeszcze nawet nie widziałem kolekcji płyt, a już zdążyłem upaskudzić łóżko.
    
    Moja lekarka nie spała. Po paru minutach zaczęła kreślić mi coś paznokciem na piersi.
    
    – Było dobrze. – Wróciła rzeczowa Klaudia z restauracji.
    
    Wlepiła we mnie swoje magiczne patrzałki. Bez problemu rozpoznałem to spojrzenie. Właśnie podejmowała jakąś ważną decyzję. Trwało to i trwało, być może jeszcze nie ochłonęła. Finalnie wsparła się oburącz na mojej klatce jak na jakimś stoliku bez uczuć. Nasze twarze znalazły się na podobnej wysokości, więc udałem, że wcale mnie nie przytkało. Oboje wiedzieliśmy, co musi nastąpić.
    
    Pierwszy pocałunek trwał raptem chwilę i nie był szczególnie namiętny. Rozpoczął jednak długą sztafetę czułych muśnięć, przed którymi sumiennie dokładaliśmy polanka do buchającego ognia. Długimi minutami hamował nas tylko brak powietrza.
    
    – Przecież nie całujesz się na…
    
    – Na pierwszej nie, ale od paru minut trwa druga. – Elektryczny zegar potwierdzał wybicie północy. – Mam nadzieję, że nie jesteś śpiący.
    
    Nie byłem.
    
    Drogi czytelniku! Przeczytałeś do końca? Pozostaw po sobie komentarz. To najlepsza nagroda dla twórcy. 
«12...10111213»