-
Otwarte karty
Data: 28.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... posmakowanie jej ust. Nie mogłem się doczekać. Z rosnącym napięciem patrzyłem, jak przymierza się do tego raz z lewej, raz z prawej strony, jak prowokacyjnie się przy tym oblizuje. Dopiero upewniwszy się, że wystawiła moją cierpliwość na najcięższą próbę, otworzyła szeroko buzię. Tylko po to, żeby w ostatniej chwili się wycofać. Wydała z siebie głos przerażenia. – Zapomniałam, że nie całuję się na pierwszej randce… – powiedziała z teatralną minką. Zamilkłem w połowie zdania, którego bym żałował, bo w ramach uczciwej rekompensaty sięgnęła do zapięcia stanika. Bardzo uczciwej. Choć wcześniej trudno było mi to sobie wyobrazić, bez bielizny prezentowała się jeszcze lepiej. Symetryczne, małe sutki były miłym zaskoczeniem przy tak obfitych kształtach, lecz jednocześnie podawały w wątpliwość naturalność biustu. Na poważnej twarzy Klaudii pojawiło się pytanie, czy chcę coś jeszcze dodać. Nie chciałem. Zresztą od razu zrozumiałem, że nie była z tych, które się zakrywają i zawstydzonym wzrokiem proszą o dodanie otuchy. Klaudia się sobą chwaliła. Nie potrzebowała moich słów, by wiedzieć, co o niej myślę. Skoro tak, tym razem bez zbędnych podchodów umieściła mojego twardziela pomiędzy piersiami. Okryła go ze wszystkich stron i z wyczuciem ścisnęła. Jeśli miałem dotąd jakiekolwiek zastrzeżenia co do natury jej biustu, odpłynęły niesione spokojnymi falami jędrnej skóry. Klaudia leniwie unosiła się i opadała całym ciałem, dzieląc się w błogim masażu swoją miękkością, troską ...
... oraz ciepłem. Była to nie lada gratka nawet dla takiego randkowego wyjadacza jak ja. Zwłaszcza że ewidentnie nie robiła tego pierwszy raz. Ręce trzymała po zewnętrznych stronach biustu, dzięki czemu nie ingerowały one w pieszczotę ani nie zasłaniały nagości. Do tego z rzadka spoglądała w dół. Przez cały ten niezapomniany czas musiałem mierzyć się z jej intensywnym spojrzeniem. Cokolwiek chciała mi przekazać, nie miałem do tego głowy. Nie mogła mnie obwiniać, w końcu to wszystko przez nią. Odkąd piersi pokrył preejakulat, tarcie stało się jeszcze przyjemniejsze. Gotów byłem trwać tak aż do samego końca, ale brutalne przerwanie zabawy przypomniało mi, że nie jestem sam. Klaudia dosiadła mnie okrakiem i z dłonią na mojej klatce pchnęła delikatnie na łóżko. Majtki nie stanowiły dla niej problemu. Tak samo ciasnota, jaką zaznałem w jej wnętrzu. Zamknąłem oczy, w panice poszukując sposobu na wytrzymanie jak najdłużej. Na szczęście Klaudia spowalniała penetrację kolistymi ruchami bioder. Do tego trzymała się za piersi, żeby boleśnie nie skakały. Wciąż miała tę kamienną twarz. Sprawiała wrażenie skoncentrowanej albo nawet znudzonej, ale coś nieokreślonego zdradzało determinację, jakby długo na to czekała i zamierzała delektować się każdą sekundą. Taki był też mój plan. Wsłuchiwałem się w zatrzymywane w ustach pomruki i triumfowałem za każdym razem, gdy przeskakiwały na wyższy ton. Postanowiłem zrobić wszystko, żeby zedrzeć jej gardełko, a następnie podać syrop własnej produkcji. W ...