-
Otwarte karty
Data: 28.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... wydotykać, bo robiliśmy obie te rzeczy jednocześnie. Ja rozpinałem zamki jej płaszcza na podudziu i plecach, ona zaś szukała rzepu na mojej piersi. Mimo że mieliśmy dla siebie całą noc, splątane ręce przeszkadzały sobie w pośpiechu. Ostatecznie jako pierwszy poległ brązowy płaszczyk. Chwilę później na panele spadło moje palto. Kiedy stało się jasne, że to ona pierwsza zostanie bez ubrań, niczym dziecko stojące przed nieuchronną klęską pociągnęła mnie z całych sił za koszulę. Zatrzymaliśmy się, w milczeniu nasłuchując, jak kilka guzików turla się przez wąski korytarz do kuchni. Stałem jak wryty, bezowocnie doszukując się na słodkiej buźce poczucia winy. Zamiast przeprosić, przemknęła wzrokiem po nagim torsie, po czym doskoczyła do mnie znienacka z namiętnie rozchylonymi ustami. Odsunąłem się i skierowałem jej rozpęd na ścianę. Mocno przylgnęła do niej tułowiem, wypinając przy tym tyłek. Bez zastanowienia wymierzyłem na nim sprawiedliwość. – Przecież nie całujesz się na pierwszej randce. Mógłbym godzinami patrzeć, jak figlarnie przygryza dolną wargę, tylko czy dla tego widoku warto było rezygnować z jej ust? Więcej nie zamierzałem sobie odmawiać. Przywarłem do niej całym ciałem, zaciągając się delikatnymi perfumami. Nie jest sztuką opróżnić pół flakonu i zaczadzić całe pomieszczenie, lecz tak umiejętnie dozować dawki, by każdy wiedział, od kogo pochodzi zapach. I Klaudia to miała. Zresztą czego ona nie miała… Odrzuciłem na bok falujące włosy, żeby musnąć ją czule ...
... między łopatkami. Zaczęła się o mnie ocierać. Może i podczas kolacji z trudem nadążałem za nią w rozmowie, ale właśnie na wierzch wychodziły moje kompetencje twarde. Z krótkimi przerwami na kolejne kroki miłosnej choreografii ściągałem z niej suknię, najpierw odsłaniając fioletowe zapięcie stanika, a potem koronkowe majtki w tym samym kolorze. Mógłbym obsypać jej ciało niezliczonymi komplementami, gdyby nie miało pewnej szczególnej właściwości – odbierania rozumu. Cofnąłem się o krok, żeby mogła zaprezentować się z przodu. Prosto w rozrzucone ubrania i topniejący śnieg. W ten oto sposób przeżyłem pierwszą tego dnia przygodę seksualną. Wypieprzyłem się. Byłem gotowy na wyśmianie, tymczasem Klaudia w ogóle nie przejęła się moim nieszczęściem, skrzętnie korzystając z okazji na przejęcie inicjatywy. Szarpnęła mnie za rękę i poprowadziła do połączonego z kuchnią salonu. Stał tam rozłożony, acz niepościelony tapczan. Tuż przed nim zostałem poinstruowany, że wejście w spodniach jest surowo zabronione. Nie musiała mówić dwa razy. Z dżinsami uporałem się w trymiga, a przy slipach otrzymałem bardzo sympatyczną pomoc. Usiadłem na skraju łóżka. Ubodło mnie, że nie skomplementowała mojego okazu, ale gdy tylko chwyciła go w rękę, sentymenty odeszły w niepamięć. Pozwoliłem szeptać sobie do ucha słodkie obietnice, podpierane niepokojąco wprawną dłonią. Klaudia zajęła miejsce między moimi nogami. Uwodzicielskimi ruchami oswajała mnie z myślą, że lada moment dostanę kolejną szansę na ...