1. Otwarte karty


    Data: 28.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... rachunkiem. Kierowca ubera miał przyjechać w ciągu kilku minut, dlatego opuszczając XYZ spojrzałem na zegarek. Wskazywał piętnaście po dwudziestej.
    
    – Co? – zapytała, widząc moją zmieszaną minę.
    
    Pomny poprzednich doświadczeń wolałem zachować to dla siebie odkrycie, że przy niej staje mi nawet zegarek.
    
    – Nic.
    
    Niepewnie złapałem ją za rękę, jakby była moją pierwszą. Nie odtrąciła mnie. Chciałem, by ten kilkudziesięciometrowy spacer do samochodu trwał wiecznie, ale Klaudia przyspieszyła kroku, bo grube płatki śniegu przyklejały nam się do płaszczy, gotowe w ciągu kilku minut zrobić z nas bałwany. Nic dziwnego, że chciały spędzić z nami te wyjątkowe chwile. Pomogłem piękności wsiąść do auta, a sam wślizgnąłem się na skórzane siedzenie z drugiej strony.
    
    – Proszę na Pokątną 10/10 – Klaudia przekazała kierowcy.
    
    Teraz to ja nie wiedziałem, co się dzieje. Mieliśmy jechać do mnie.
    
    – Będzie mi łatwiej, jeśli najpierw obejrzymy moją kolekcję płyt – wyjaśniła.
    
    We wszystko wmieszał się kierowca, który uznał, że to od jego muzyki zaczniemy. Z głośników popłynęły spokojne dźwięki, sądząc po perkusji, rockowego utworu.
    
    Raissa, raissa, raissa, raissa…
    
    Gdzieś już słyszałem ten kawałek. Chwila, moment…
    
    No chodź! Chodź ze mną do łóżka, no chodź!
    
    Klaudia natychmiast odwróciła głowę ku zaśnieżonej szybie, nieudolnie ukrywając uśmieszek, na co wyraźnie zadowolony z siebie kierowca mrugnął do mnie we wstecznym lusterku. W życiu chodzi o to, żeby spotkać ...
    ... właściwych ludzi, a ja tego dnia spotkałem aż dwie takie osoby! Tymczasem światła mijanych latarni wydobywały z twarzy mojej partnerki tę samą melancholię, za którą pokochałem ją w supermarkecie. Chwyciłem jej rękę i do końca podróży w milczeniu głaskałem kciukiem wierzchnią część dłoni.
    
    No chodź! Chodź ze mną do łóżka, no chodź!
    
    Wysiedliśmy na typowym dla przedmieść Powiązek osiedlu z licznymi, podłużnymi budynkami. Pomiędzy nimi garstka rozmieszczonych losowo drzewek rosła jakby za karę, nawet nie kryjąc się z faktem, że zamiast zdobić okolice, spełnia tylko urbanistyczne normy. Klaudia prowadziła mnie serpentynami dziurawych chodników przez rozległe blokowisko. Nie odzywaliśmy się do siebie, ale między nami nie było pustki. Przestrzeń tę wypełniało jakieś niedookreślone uczucie. Zresztą co tu wiele mówić? Porozmawiać można rano, teraz chcieliśmy poznać się od innej strony.
    
    Znalazłszy się na klatce schodowej nie mogłem uwierzyć, że udało mi się zajść tego wieczora tak daleko. Choć starałem się nie obiecywać sobie za wiele, pierwszy raz od dawien dawna moje nadzieje daleko wykraczały poza seks. Z tego wszystkiego podczas krótkiej wspinaczki na trzecie piętro natarczywe myśli podsuwały mi czarne scenariusze. Co, jeśli ta nieodgadniona piękność naprawdę zatrzaśnie przede mną drzwi? Zapobiegawczo wcisnąłem się do mieszkania tuż za nią. Zdjęliśmy buty. Reszta zadziała się sama.
    
    Rzuciła się na mnie z łapami. Chyba oboje nie wiedzieliśmy, czy bardziej chcemy się rozebrać, czy ...
«12...91011...»