-
Otwarte karty
Data: 28.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... jej najlepsze lata? Nadymała te swoje różowe usteczka, a w dwuprocentowych oczach zapłonął ogień. Jedną dłonią omal nie zmiażdżyła kieliszka z winem. Zdałem sobie sprawę, że niebezpiecznie balansuję na granicy zabawy. – Jeśli chcesz znosić jej humorki, wycierać nosek, gdy będzie załamana przed egzaminami, droga wolna. Może nawet nie zostawi cię dla innego i do ostatnich dni będziecie robić sobie zdjęcia z psimi uszkami. Odchyliłem się na krześle. Atmosfera zgęstniała. Przez moment miałem wrażenie, że zaraz któreś z nas kopnie w stół i odkryje pozostałe karty, ale nic takiego nie nastąpiło. Ba, zaśmiała się! W jednej chwili zdecydowała za nas, że oboje świetnie się bawimy. Może to przez świadomość wniosków, jakie wypłyną z wymiany zdań? Ona powinna się pospieszyć, a ja minimalizować ryzyko. Pasowaliśmy do siebie. – Remis? – Wyciągnąłem dłoń ponad stołem. Po krótkim zawahaniu się przyjęła ofertę. – Załóżmy więc, że zatrudniam cię jako mój analityk. Co powinnam zrobić? – Z jej głosu zniknął ton rywalizacji. – Jeszcze dziś dać się zaprosić na obejrzenie mojej kolekcji płyt. – Chyba żartujesz. – Nie masz nic do stracenia – wyjaśniłem. – Jeśli będzie wspaniale, zacznie się między nami coś dużego. W przypadku katastrofy, w którą nie wierzę, przynajmniej zmniejszysz swój popęd, a to ustawi cię w lepszej pozycji przed kolejnymi randkami z kimś innym. Długo nic nie mówiła. Nie tak to sobie zaplanowała, ale przecież musiała wiedzieć, że mam rację. ...
... Rozejrzała się po innych parach. Dla większości z nich kolacja była tylko grą wstępną. Bardzo chciałem, żeby z nami było tak samo. – To rozsądne. – Postanowiłem pomóc jej w decyzji. – Czyli cały ten piękny lokal, drogie jedzenie, uprzejmy kelner i najlepsze wersje nas były tylko po to, żebyśmy spiknęli się z rozsądku? – zapytała rozgoryczona. Będąc świeżo po zdroworozsądkowej debacie już kompletnie nie wiedziałem, o co jej chodzi. – Wydaje mi się, że to najlepszy fundament pod coś pięknego. Westchnęła. – Gdybym dostała kolejną lampkę, może bym się zastanowiła. – Pomachała mi pustym kieliszkiem. Możliwość postawienia jej alkoholu była bezcenną szansą na skrócenie dystansu. Natychmiast zawołałem kelnera i poprosiłem o dolewkę dla miłej damy. Sam odmówiłem sobie tej przyjemności, w końcu zamierzałem być tej nocy w szczytowej formie. Myślałem, że po tej pełnej napięcia rozmowie zejdzie z nas powietrze, ale początkową tremę w grze pozorów zastąpiło nerwowe wyczekiwanie punktu kulminacyjnego. Dotychczas wszystko skupiało się wokół Klaudii. To ona miała inicjatywę, ona błyszczała w świetle reflektorów. Od ponownego wypełnienia jej kieliszka czerwonym trunkiem zaszła pewna zmiana. Nie była już tak energiczna. Wycofała się, bacznie mnie obserwując w nadziei na potwierdzenie, że podejmuje dobrą decyzję. – A zatem…? Nieznacznie kiwnęła głową. Z podniecenia ledwo utrzymałem nerwy na wodzy. Poczekałem, aż jednym haustem dopije napój odwagi i podzieliliśmy się ...