1. Otwarte karty


    Data: 28.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... i wyjaśniłam wszystkim zebranym, że ten oto pan to skończony kretyn, więc pewnie źle.
    
    – Ciekawe, co go do tego skłoniło.
    
    – Och, to akurat wiem. Zagrałam z nim w otwarte karty.
    
    – Ze mną też zagrasz?
    
    – A chcesz?
    
    Między nami była jakaś chemia, ale jeszcze nie wywołała iskry. Co prawda mogłem się tylko domyślać zasad gry, ale gdyby nie doszło do kolejnej randki, plułbym sobie w brodę, że nawet nie spróbowałem. Wykonałem więc gest tasowania kart i rozdałem po kilka. Klaudia odkryła jedną po mojej stronie stołu.
    
    – Wyglądasz mi na luzaka, ale byłeś dzisiaj bardzo usztywniony.
    
    – Skąd o tym wiesz?! – W pośpiechu schowałem ręce pod stołem.
    
    Przewróciła oczami. Niedobrze. W dodatku miała rację. Tak bardzo mi na niej zależało, że nie potrafiłem być sobą, a próbując ratować sytuację tylko się pogrążałem.
    
    – Dlaczego kliknąłeś przy mnie okejkę?
    
    – Nietuzinkowa uroda w połączeniu z ambicją. Nie dałaś mi wyboru.
    
    Nic więcej nie mówiła, co odczytałem za znak, że moja kolej. Wyciągnąłem rękę, ale w ostatniej chwili się zawahałem, bo Klaudia ostrzegła mnie, bym „tej nie brał”. Przesunąłem dłoń o kilka centymetrów w prawo, a potem przekornie wróciłem na poprzednie miejsce i odsłoniłem kartę.
    
    – A ty dlaczego mnie wybrałaś? – Nudne, ale dopiero wdrażałem się w zabawę.
    
    – Chciałam na własne oczy zobaczyć, czy włosy naprawdę mogą udźwignąć taką ilość żelu.
    
    – Aua!
    
    – Mówiłam, żebyś tej nie odkrywał – zachichotała.
    
    Teraz jej kolej na zadanie pytania.
    
    – ...
    ... Spędziliśmy fajny wieczór, przyznaję, ale wciąż nie wiem, dlaczego miałabym raz jeszcze spotkać się z tobą, zamiast szukać dalej.
    
    Wytłumaczyłem, że mamy wiele wspólnych cech i oboje nadajemy na tych samych falach, a nie ma w związku nic ważniejszego niż wzajemne zrozumienie. Następnie chciałem sięgnąć po „kartę” z jej części stołu, ale Klaudia już wyciągała rękę po moją.
    
    – Nie takie były zasady – zaprotestowałem.
    
    – To w miłości są jakieś zasady? – Zrobiła zdziwioną minkę. – Jeśli wyciągnę teraz telefon, jeszcze dziś spotkam się z czterema takimi, jak ty. Czy mając na uwadze, że oczy podobne do moich ma raptem dwa procent ludzi na świecie, możesz powiedzieć to samo o sobie?
    
    Nie podobało mi się, w jakim kierunku to zmierza.
    
    – Nie.
    
    – Czyli jest na mnie większy popyt, a co za tym idzie, mam większą wartość rynkową.
    
    Jej twarz mówiła: „wkurzam cię i bardzo mi się to podoba”. Musiałem odeprzeć atak.
    
    – Jesteś obecnie daleko za wierzchołkiem krzywej Gaussa, ale ja też z niego zjeżdżam. Do tego powinnaś pamiętać, że wartość rynkową określa nie tylko stan obecny, ważne są także prognozy na przyszłość. Do czterdziestki będę tylko przystojnieć, stopniowo wzrosną moje zarobki…
    
    – Nie potrzebuję faceta, żeby wyjechać na wakacje do Grecji – wcięła się.
    
    -… Podczas gdy ty być może nigdy nie będziesz już tak piękna, jak dziś. – Dałem wybrzmieć tym słowom. – Dlaczego powinienem umówić się z tobą, a nie z jakąś miłą studentką, której mógłbym towarzyszyć przez wszystkie ...
«12...789...13»