-
Otwarte karty
Data: 28.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... chodzi. – Jestem bez obiadu. Jeśli mnie rozczarujesz, przynajmniej wrócę do domu najedzona. – Ciężko pracujesz. – A ty? No tak. Ona chwaliła się w sieci pracą, a ja tylko płacą. – Jestem analitykiem inwestycyjnym. Pomagam bogatym ludziom mnożyć swoje majątki. – Sam też inwestujesz? – Też. – Więc dzisiaj będziesz się zastanawiał, czy warto ulokować we mnie swoje serce. Była bardzo bezpośrednia. Tak inna od większości kobiet poznawanych w sieci. Dotąd nie patrzyłem na randkę jak na analizę inwestycji, ale spodobała mi się ta analogia. Przytaknąłem. Już wtedy wiedziałem, że chętnie ulokowałbym w niej coś innego. Jak zawsze w XYZ, oczekiwanie na kolację wydłużało się. Była to ich specjalność – przygotowywanie jedzenia tak długo, by pary miały dla siebie trochę czasu. Nie próżnowałem. Próbowałem poznać ją, zrozumieć oraz umieścić w sztywnych ramach, w których łatwiej byłoby mi się poruszać. Mimo że bacznie śledziłem jej ruchy i rozmyślałem nad każdym wypowiadanym przez nią słowem, bez przerwy mi się wymykała. Kiedy tylko byłem bliski oczarowania jej starannie wyuczonymi gestami, działo się coś, co kazało mi pamiętać, że lada chwila może położyć nogi na stole (chyba nawet bym się o to nie gniewał). Ilekroć zaczynałem się pocić z powodu trzymanego przez nią dystansu, wachlowała mnie rzęsami w rytmie uwodzicielskich dwumrugów. Gdy kelner nalał do kieliszków wina, zaczęliśmy pałaszować przyniesione na prostych naczyniach dania. Ja jadłem po ludzku, a ...
... ona po swojemu, samym widelcem. Nie chodziło jej o wygodę, raczej czytelny manifest – robię, na co mam ochotę. Chcąc pokazać, że też potrafię być naturalny i nie kalkuluję, opowiedziałem o założonym przeze mnie w liceum Bractwie Koneserów Kobiet. Od razu uniosła oczy znad talerza. To była moja tajna broń. Obnosząc się na pierwszej randce z fascynacją innymi damami dowodziłem swojej szczerości, a przy okazji pokazywałem szereg zdolności przywódczych, które dla każdej są sexy. – Czyli jesteś kobieciarzem. Lowelasem, psem na baby – podsumowała mnie. – Nic z tych rzeczy! – Obruszyłem się. – Całymi dniami potrafiliśmy rozmawiać o tym, jak sprawić, by koleżanki czuły się lepiej w naszym parszywym towarzystwie. – Tylko o tym? – Nie, ale o tym też. – Jesteś zabawny. – Sztywne stwierdzenie, poprzedzone sekundowym zaśmiechem przez zamknięte usta. Już chciała wrócić do jedzenia, ale nie spuszczałem z niej wzroku. Chyba poczuła się wywołana do tablicy. – Dawno nie byłam na randce. Dokładnie odkąd parę miesięcy temu chłopak oświadczył mi się po trzech tygodniach znajomości. Wyobrażasz sobie? Podczas meczu siatkówki, wśród setek ludzi. Myślał, że jak wywrze na mnie presję, oddam mu się do końca życia. Pogoniłam go. „Nie mówić o byłych” – kolejna złamana zasada! – Bez obaw, nie rozdaję pierścionków na pierwszej randce. Spojrzała na mnie spode łba. Chyba nawet nieznacznie się uśmiechnęła, więc pociągnąłem temat: – Jak przyjął odmowę? – Wyrwałam mu mikrofon ...