1. Przypadkowy nocleg


    Data: 12.02.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... szczegóły swego małżeństwa.
    
    – Oj, gdyby nie jo, to miałabym tabun dzieci, bo on kochliwy był jak smok – kontynuowała, a ja czułem się coraz bardziej głupio.
    
    Popijałem herbatę, patrząc, jak podłącza do prądu żelazko i bierze do prasowania z łóżka me spodnie.
    
    – Roz jeden, jak byliśmy zaraz po ślubie, to go wzięło na kochanie tam w lesie – kontynuowała, wskazując mi dłonią pobliski las.
    
    – Zadarł mi kiece do góry, zsunął se spodnie i majtochy, i dawej tam mnie od tyłu, posuwo a tu trach nagonka ci z lasu wychodzi. To jo szybko odskoczyłam, kiecka opadła do dołu, a on stoi bidok z tym sterczącym fajfusem – ciągnęła dalej ten temat.
    
    Żelazko fuknęło parą. Czułem się nieswojo, słuchając tych jej pikantnych opowieści.
    
    – A ty już żeś zamocył kutoska? – zapytała.
    
    Byłem zszokowany tym pytaniem. Uderzało to w tak intymną strefę, że nie bardzo wiedziałem, co począć.
    
    – A, prawicek jesteś – sama odpowiedziała sobie na sformułowane wcześniej pytanie, biorąc mój brak odpowiedzi za potwierdzenie tego faktu.
    
    – Nie – wyrzuciłem z siebie, kłamiąc.
    
    – No mój to miał drąga, ale ten twój to też całkiem, całkiem jak na ten wiek – oceniła wielkość mojego przyrodzenia.
    
    Rozmowa ponownie zaczęła schodzić na mój temat, co nie bardzo było mi na rękę. Kobieta prasowała moje spodnie i w myślach pragnąłem, by ten proces zakończył się jak najszybciej. Co gorsza, czułem, że ta jej opowiastka dział w jakiś sposób na moją psychikę, a ta niestety przesyłała bodźce do mojego ...
    ... fallusa, który począł nabierać kształtów.
    
    – Mój to lubił, jak się go tam smyrało po jajkach i jak się mu tę skórkę ściągało tak nie na chama – kontynuowała swą opowieść.
    
    Rzeczywiście wczoraj robiła to nad wyraz subtelnie i z wprawą. Pieszczoty moszny były jak najbardziej właściwe i przyspieszyły moment wytrysku.
    
    – No, ty tez, żeś wczoraj doszedł i popryskał mnie jak mało kto – oceniła mój wczorajszy spektakl.
    
    Penis sterczał mi już jak drut. Czułem się skrępowany i nerwowo siorbałem kolejne łyki herbaty. Gospodyni skończyła prasować moje spodnie i podniosła z łózka kolejną rzecz.
    
    – A ty lubisz, jak tam cię, kto smyro po jojkach? – zapytała.
    
    Unikałem za wszelki sposób kontaktu wzrokowego z nią. Całe jej te opowiastki i pytania były tak lubieżne, że pragnąłem tylko tego, by odzyskać swe ubrania i jak najprędzej opuścić jej domostwo.
    
    – Lubis, każdy chłop to lubi – odpowiedziała sobie sama na zadane pytanie.
    
    Prasowała teraz moją koszulę, mając na sobie szlafrok w kolorze lekkiego błękitu, który zakrywał jej koszulę nocną. Na nogach tkwiły znane mi z wczoraj kapcie.
    
    – A, zadowoliłeś tę dziewuchę, bo wiesz my, to lubimy tak długo, a wy, chłopy to parę razy dupą rusycie i już po was – zapytała.
    
    – Tak – odparłem zdawkowo, nie chcąc być posądzonym o to, że nie dogodziłem kobiecie.
    
    Czułem się głupio. Zadawała mi takie pytania, na które nie dałbym odpowiedzi najlepszemu kumplowi, a co dopiero obcej mi osobie. Jej bezpośredniość mnie przerażała. Na dodatek ...
«12...101112...»