-
Przypadkowy nocleg
Data: 12.02.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... opowiadała mi, zupełnie obcej osobie dość pikantne szczegóły swego intymnego pożycia. By zamaskować fakt sterczącego fallusa, przysunąłem się bliżej stołu. Dopijałem ostanie łyki herbaty. Tam na dole mój penis szalał, stając się wilgotny. Znów postawiłem namiot, podobny jak wczoraj. – No to jesce ino galotki i będzie po robocie – stwierdziła, odkładając na łózko koszulę i podkoszulek. Patrzyłem jak sprawnie i fachowo prasuje moje slipki. Parę minut i było po robocie. – No, mos już wszyściutko czyste i świeże – oceniła swoją pracę. – Dziękuję – podziękowałem, mając nadzieję, że po złożeniu deski do prasowania opuści to pomieszczenia, dając mi możliwość ubrania się w nie. – Złóż no deskę, a jo pójdę do kur – poleciła. Zdałem sobie sprawę, że podnosząc się teraz zza stołu, nie ukryję faktu, że mam erekcję. – Dobrze, pani idzie, ja schowam – odparłem, chcąc się jej pozbyć jak najszybciej z tego pomieszczenia. – Oj, wstawej, położysz tam, gdzie nie trza i potem spadnie – odparła i zbliżywszy się do mnie, chwyciła za ramiona. Poczułem, że chcę, bym powstał. Odłożyłem kubek na blat stołu i ociągając się, wstałem zza stołu. Omiotła mnie wzrokiem, zatrzymując go na dłuższą chwilę na wybrzuszeniu, które było spowodowane erekcją mojego członka. – O, masz i znów ci stoi – stwierdziła to, co zauważyła. – Ja, przepraszam… – bąknąłem, nie wiedząc co począć w tej sytuacji. – No jak mój stary, tylko to jedno wam w głowie – odparła i delikatnie popchnęła ...
... mnie w kierunku łóżka. Poddałem się jej zamiarom. Klapnąłem na skraju łóżka. Obie jej dłonie wylądowały delikatnie poniżej materiału koszuli nocnej, na mych udach. Poczęła bezpardonowo posuwać je wyżej, podciągając jednocześnie ku górze skraj materiału. Zareagowałem, swymi dłońmi chwyciłem jej dłonie. – Nie – wyrzuciłem z siebie. – No dej się – usłyszałem w odpowiedzi. – Proszę, nie – ponownie zaoponowałem. – Oj, ty taki, jak to będzie wyglądać, jak do pekaesa wsiądziesz z tym chujem jak z dzidą – odpowiedziała. Trzymałem jej dłonie tam na dole. – No wczoraj było ci chyba dobrze, no dej się – nalegała i czułem, jak jej dłonie chcą odkrywać to, co skrywałem. – Wystarczyło już wczoraj, pani Heleno, proszę – kontynuowałem. – To jo ci tyle dobrego robię, a ty mi tak, żadnej ni mos dla mnie odrobinki wdzięczności, takiś ty? – zaczęła mnie brać na litość. – Proszę, dajmy spokój – uderzyłem w równie podobną nutę. – Oj, wczoraj mogłeś, a dziś nie, oddom Ci to, co zapłaciłeś za spanie – rzuciła na szalę poważny argument. Szła po całości, nie spodziewałem się, że zaproponuje taką kwestię. Wizja odzyskania kasy za spanie była kusząca. Wszak nie traciłem nic. – No, dobrze – zgodziłem się, zwalniając jednocześnie blokadę swych rąk. Siedziała tuż obok mnie. Jej dłonie uniosły ku górze materiał nocnej koszuli, tak że teraz mój sterczący fallus był na widoku. – Połóż się – powiedziała i delikatnie lewą dłonią popchnęła mój tors. Opadłem na łózko, ...