-
Na pokuszenie: Matka
Data: 01.03.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... wizytówkę. Poczułam, jak krew odpływa mi z twarzy. To nie był przypadek. On mnie obserwował. Zaplanował wszystko lata temu, jeszcze zanim Rafał przyszedł na świat. Wziął sobie mnie na cel. Od samego początku. Sobota. Ten dzień miał nadejść tak czy inaczej. Stałam w kuchni, przygotowując Karolowi kanapki na drogę, gdy usłyszałam jak schodzi po schodach ze spakowaną walizką. Służbowy wyjazd, zupełnie rutynowy. A jednak tym razem wszystko było inne. — No to jadę — mąż pocałował mnie w policzek. — Wrócę jutro wieczorem. — Szerokiej drogi, tato! — Rafał przybił ojcu piątkę. Stałam w drzwiach, machając na pożegnanie. Gdy samochód zniknął za zakrętem, a drzwi się zamknęły, poczułam jak nogi się pode mną uginają. To się działo naprawdę. Zostaliśmy sami. — Mamo, wszystko okej? — Rafał spojrzał na mnie z troską. — Tak, tak — wykrztusiłam. — Idę... idę popracować. Zamknęłam się w gabinecie, próbując uspokoić oddech. To niepojęte - przez osiemnaście lat marzyłam o każdej chwili spędzonej z synem, a teraz modliłam się, by trzymał się jak najdalej ode mnie. Wmawiałam sobie, że nieznajomy nie odważy się spełnić swoich gróźb. Że to wszystko to jakaś chora gra. Że do niczego nie dojdzie. Reszta dnia upłynęła mi na unikaniu syna. Wymyślałam zajęcia, które trzymały mnie z dala od domu. Zakupy. Poczta. Fryzjer. Właściwie miałam nadzieję, że Rafał wyjdzie wieczorem ze znajomymi - w końcu to sobota. Że nie wystawi mnie na tę przerażającą pokusę. Po południu ...
... wzięłam długi prysznic. Woda spływała po moim ciele, a ja zastanawiałam się, czy to zmyje ze mnie ten grzech. Namydliłam dokładnie nogi, wydepilowałam je powoli, metodycznie - jakby ta rutynowa czynność mogła odwlec to, co miało nastąpić. Potem przyszła kolej na miejsca intymne. Moje palce drżały, gdy usuwałam każdy włosek, robiąc się przy tym dziwnie wilgotna. Nienawidziłam swojego ciała za te reakcje. Stojąc przed szafą w samym ręczniku, zawahałam się. Sięgnęłam po koronkowy komplet bielizny - czarny, kupiony na ostatnią rocznicę ślubu. Materiał był miękki, zmysłowy. Założyłam go powoli, świadoma każdego ruchu. Koronkowy biustonosz idealnie podkreślał piersi, a majteczki... Boże, co ja wyprawiam? Tak na wszelki wypadek - tłumaczyłam sobie, wygładzając materiał na biodrach. Chociaż wciąż powtarzałam w myślach jak mantrę - do niczego nie dojdzie, do niczego nie dojdzie... Dziewiętnasta. Do północy zostało pięć godzin. Każde tyknięcie zegara odbijało się echem w mojej głowie, każda minuta przybliżała mnie do momentu, którego się bałam. I... pragnęłam? Nie, nie mogłam nawet dopuścić do siebie tej myśli. Rafał został w domu. Nie umówił się ze znajomymi, nie miał żadnych planów. Poczułam jednocześnie ulgę i żal - jakby część mnie liczyła na to, że los sam rozwiąże ten dylemat. A może... może gdyby coś miało się wydarzyć (ale nie wydarzy się, nie wydarzy!), lepiej żebyśmy oboje mieli... ograniczoną świadomość? Otworzyłam barek. Czerwone wino, rocznik 2018. Tak na wszelki ...