-
W ogniu wody
Data: 21.03.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... Ognia! Spod sceny wypełzła dzieciarnia uzbrojona po zęby w pistolety na wodę. Nie zadawali pytań. Od razu wzięli bezbronną ofiarę w krzyżowy ogień. Zaskoczona odruchowo zasłoniła biust, na co maluchy wycelowały w nogi i twarz. – Aaa! – Z przerażeniem odkryła, że woda jest lodowata. To było straszne. Ilekroć strumienie rozbijały się o jej barki lub uda miała wrażenie, że ktoś wskazuje palcem na niedoskonałości. Zaczęła skakać i wymachiwać rękami. Ku uciesze publiki, frywolny taniec pokaźnych piersi był dobrze widoczny przez biały T-shirt. Na domiar złego mali strzelcy umiejętnie wykorzystali lukę w defensywie, kierując lufy na kluczowy cel. Koszulka szybko wchłonęła wodę i przylgnęła do drżącego ciała. Bezładnie poruszająca się po scenie Krystyna nie miała chwili oddechu, bo dopingowane przez ojców dzieciaki biegle przeładowywały magazynki. Jej serce gwałtownie przyspieszyło, dostała gęsiej skórki. Sutki stwardniały. – Patrzaj jak sterczą wentylki! – krzyknął któryś z czerwonoskórych. Przez widownię przetoczyła się fala grubiańskiego śmiechu, przyprawiając speszoną dziewczynę o rumieńce. Dotąd miała nadzieję, że cienki materiał okryje ją choćby mgiełką tajemnicy, tymczasem zebrani oglądali jej ciało w pełnej krasie. Poczuła w ustach gorycz zdrady. Koszulka, która miała ją chronić, była tylko społecznym usprawiedliwieniem tego, co z nią robiono. Z cisnącymi się do oczu łzami podjęła jeszcze jedną próbę walki. Znowu zakrywała intymne miejsca, a nawet kręciła ...
... się wokół własnej osi. Choć ukazywała przy tym inne walory, niektórym wyraźnie się to nie spodobało. – Dziołcha, ino nie zasłaniaj! Zignorowała to. Tak samo, jak inne głosy płynące z tłumu. Do czasu, aż przez mikrofon upomniał ją przymuszony społeczną presją sołtys Kozioł. Musiała poddać się upokarzającej wodzie. Miała wszystkiego dosyć. Nigdy nie uważała się za seksowną, ale piersi pozazdrościć mogły jej nawet znacznie atrakcyjniejsze kobiety. To na nich zbudowała swoją samoocenę, to do nich odnosiła się w ciężkich chwilach. Teraz jej bezcenne skarby sprowadzono do roli taniej atrakcji i wystawiono przed oczy wszystkich. Znienawidziła Polę, sołtysa, a nawet dzieci, które zmuszały ją do odgłosów, jakich nie chciała wydawać. Kiedy zdawać by się mogło, że osiągnęła apogeum bezsilności, cienki strumień wody uderzył ją w najwrażliwsze miejsce między nogami. – Ach! To nie mogła być sprawka żadnego z urwisów. Kryśka nie miała wątpliwości, że czuje na sobie przedłużenie palca doświadczonego mężczyzny. Nerwowo rozejrzała się za sprawcą. Intuicja jej nie zawiodła. Staszek! Natychmiast zasłoniła się dłońmi i błagalnym wzrokiem poprosiła zebranych o pomoc. Niestety, łysawy starzec sprytnie zakamuflował swój lubieżny strumień wśród tych należących do dzieci. Publika nie udzieliła jej wsparcia, ale dała coś innego – uznanie. Dziewczyna ze zdumieniem odkryła, że nikt jej nie wyśmiewał. Nikt nie drwił, nie szydził. Niczego nieświadome rozrabiaki dobrze się bawiły, ...