-
W ogniu wody
Data: 21.03.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... tracić czasu. Gospodarz przyniósł białą płachtę i stanąwszy przed Krystyną, odgrodził ją od ciekawskich gapiów. Sam trzymał głowę nad materiałem. Z dziewczyny dopiero zszedł stres całego dnia. Nie była gotowa ponownie się obnażać, przekraczać kolejnych granic. Spojrzała błagalnie w nieprzejęte jej skrępowaniem oczy sołtysa. Skoro już musiała, chciała mieć to jak najszybciej za sobą. Gdzie się człowiek śpieszy, tam się Kozioł cieszy. Biała koszulka dała się podnieść nad piersi, po czym przykleiła się do ramion, głowy i Bóg wie czego jeszcze w tak niefortunny sposób, że Kryśka nie potrafiła ani na powrót jej założyć, ani do końca zdjąć. Gdy tylko zdała sobie sprawę z obezwładnienia się własnym ubiorem, szarpnęła się kilkakroć co sił. Nic to nie dało. Jej piersi, tym razem bez choćby symbolicznej ochrony, bujały się przed usatysfakcjonowanym sołtysem. – Poradzę sobie – zapewniła, na wypadek, gdyby Kozioł zamierzał ruszyć na pomoc. Nie zamierzał. Z rosnącym uśmiechem pod wąsem i zainteresowaniem w spodniach śledził nieporadne zmagania cycatki. Delektował się jej nagością w wydaniu, jakiego nie ujrzy dziś nikt inny. Dla takich chwil idzie się do polityki. Niestety, Kryśka w końcu uporała się z problemem. Czym prędzej założyła złoty nacycnik. Leżał idealnie. Na jednej miseczce znajdował się nadruk informujący o zwycięstwie posiadaczki, druga zaś była pusta. Kozioł opuścił zasłonę, z kieszeni wyciągnął czarny flamaster. Bez uprzedzenia złapał za miseczkę bez napisu i ...
... mocno ścisnął. Nowej miss odebrało dech. Przez plecy przeszedł ją dreszcz. Zrobiła nawet krok do tyłu, ale szybko zrozumiała popełniony błąd. Koniec końców nie ośmieliła się opierać człowiekowi o tak wielkiej władzy. Grzecznie pozwoliła mu na złożenie zamaszystej parafki, która potwierdzała jej supremację nad innymi mieszkankami wioski. – Noś go dumnie – poprosił. Dziewczyna nie była pewna, czy chodzi o złoty nacycnik, czy biust. Przytaknęła z niesłabnącymi wypiekami na policzkach. – Wielkie brawa dla naszej Kryśki! – zaapelował włodarz. To była wielka chwila także dla niego. W przeciwieństwie do odbywających się za zamkniętymi drzwiami finałów miss Pomyłki Małej konkurs na miss mokrego podkoszulka organizowany był zawsze w ostatnie dożynki przed wyborami. Kiełbasy wyborcze regularnie zawodziły niezliczone rzesze polityków na całym świecie, ale przejawiający niezwykłe talenty w zarządzaniu zasobami ludzkimi Paweł Kozioł nigdy nie słyszał o klęsce wyborczych cycków. Ludzie zaczęli opuszczać teren pod sceną. Bynajmniej nie śpieszyło im się do domów. Z wysoko zadartymi głowami wypatrywali gwiazd na czarnym niebie. W milczeniu otoczyli duży stos siana, przyniesionego uprzednio przez paru siłaczy. Gdzieś w pobliżu świerszcze rozpoczynały nieśmiałe próby przed nocnym koncertem, a zebrani odzywali się do siebie półsłówkami, nie chcąc zakłócać podniosłej, niemal sakralnej atmosfery. Po kilku minutach wyczekiwania do mieszkańców dołączył Paweł Kozioł. Sołtys zbliżył ...