-
Espresso Doppio.
Data: 24.03.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... niespodziewanym widokiem, że siedział tak przez kilka sekund, zanim uświadomił sobie dwa fakty. Przede wszystkim jest wypoczęty, wyspany. Nie był pewien, o której zasnął, ale na pewno było to krótko po tym, jak chwilę po wyciągnięciu penisa z pochwy Ani, ułożył się na plecach, a ona przytuliła się do niego i kładąc głowę na jego klatce piersiowej, zamknęła oczy. Drugim faktem, który dla odmiany go zaniepokoił był fakt, że w łóżku nie ma Anny. Zebrał wiszące na krześle części garderoby i po krótkiej chwili stał już ubrany. – Musiała je pozbierać, kiedy spałem. – Pomyślał szybko, zanim postanowił poszukać kobiety w drugim pomieszczeniu. Brunetka siedziała na parapecie, obrana w czarne majtki, podobne do tych, które do pewnego momentu miała na sobie wczoraj. Te były od nich jednak znacząco dłuższe. Na ciele powiewała niczym flaga od chłodnego z uchylonego okna powietrza biała koszulka z nieco naznaczonym przez czas logiem jakiejś drużyny NBA. Była na nią co najmniej dwa rozmiary za duża. Musiała należeć do jej narzeczonego. Siedziała tak z na wpół wyprostowanymi nogami, zajmując trzy czwarte długości parapetu. W dłoni trzymała świeżo odpalonego papierosa. Poczuwszy jego obecność, wypuściła z ust dym i odwróciła w jego stronę głowę. – Hej. – Rzuciła cicho. Bez radości w głosie, ale i bez smutku. – Hej. – Odpowiedział równie cicho i niejednoznacznie. – Długo nie śpisz? – Usiadł na wolnym miejscu, plecami do okna, od razu czując chłodny powiew na karku. ...
... Poczekał, aż wypuści dym z płuc i poda mu żarzącego się papierosa. Nie doczekawszy się odpowiedzi, rzucił: – Myślałem, że rzuciłaś. – Bo rzuciłam. – Na jej wargach zagościł lekki uśmiech. – Palę tylko w stresowych sytuacjach, kiedy muszę podjąć jakąś ważną decyzję. – Uśmiech zniknął równie szybko, jak się pojawił. – A odpowiadając na twoje pytanie… W ogóle się nie kładłam. Miałam dużo myśli w głowie, które musiałam sobie uporządkować. Sam wiesz, że to, co się wydarzyło… – Zabrała mu papierosa, po czym zaciągnęła się mocno. – Co zamierzasz zrobić? – Zapytał, zabierając jej resztkę dopalającego się papierosa. Zaciągnął się na tyle, ile było to możliwe, by po chwili zgasić go o zakrętkę od słoika. – Mateusz wraca jutro. To da mi wystarczająco dużo czasu, by wstępnie się spakować. Chcę móc wynieść się na tyle szybko, żeby nie musiał oglądać mnie dłużej niż to konieczne. Muszę mu powiedzieć. – A co do wczoraj… – Nie, Alek. – Przerwała mu stanowczo, po raz pierwszy zdradzając emocje. Nie możemy tak żyć. Załóżmy, że zamieszkamy razem tak jak kiedyś. Po jakim czasie zaczniemy sobie skakać do gardeł przy każdej możliwej okazji? Kiedy zaczniemy znowu zatruwać swoje dusze dla kilku dobrych chwil, które ulecą równie szybko, jak ten papieros? To nie będzie szczęśliwe życie. Ani dla ciebie, ani dla mnie. Aleksander nie odpowiedział. Zdał sobie sprawę z tego, że znał odpowiedź jeszcze zanim przekroczył próg tego mieszkania. – Kocham cię. Tak straszliwie cię kocham. – ...