1. Strażniczka Bałtyku (XI) "Hydra"


    Data: 06.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    …Отребью человечества Wyrzutkom ludzkości
    
    Сколотим крепкий гроб! Sklecimy mocną trumnę (twardy grób)!
    
    Пусть ярость благородная Niech wściekłość szlachetna
    
    Вскипает, как волна!... Zakipi, jak fala!..
    
    Fragment pieśni Święta wojna (Свяще́нная война́) – tłumaczenie z tekstowo.pl.
    
    Rosyjska Baza Morska Tartus, Syria, poranek tego samego dnia.
    
    Niewyspany wracałem o poranku do swojego kontenera. Żeby to tylko było niewyspanie się. Ta Polka była nienasyconą harpią. Gdy tylko wróciliśmy do jej campu, dosiadła mnie jak dzikiego rumaka i nie zeszła, dopóki nie odczuła przyjemności. Jęczała tak głośno, że musiałem dłonią zatykać jej usta. Po raz kolejny przeżyłem niesamowity orgazm.
    
    Z Jekateriną też nieraz kochaliśmy się bez opamiętania, ale to były stare czasy, sprzed narodzin Nadii i zamieszkania Tamarki. Moja żona nie była jednak tak zachłanna i … no właśnie co? Brakowało mi tego wyrazu, na to, co przeżywałem z Klaudią. Szaleństwo? Dzikość? Sam nie wiedziałem.
    
    Otworzyłem drzwi campu i, nie zamykając ich na klucz, walnąłem się w „opakowaniu” na łóżko. Nie miałem nawet siły ściągnąć butów. Zasnąłem natychmiast.
    
    Los mi sprzyjał. Do godziny jedenastej nic się nie działo. Wcześniej rozkazałem, że nie ma porannej zaprawy fizycznej, chcąc dać chłopakom dłuższy sen. Wyspany „sołdat” to w dużej mierze gwarancja zwycięstwa, zmęczony – wizja klęski. Nigdy nie słyszałem, by zmordowani brakiem snu operatorzy odnieśli sukces. Na ostatni dyżur przed akcją ...
    ... wyznaczyłem „Lochę”, niby medyk potrzebny, ale chciałem mieć przytomnych operatorów, nie przewidywałem strat.
    
    — Dowódco, wstawaj, ruszyło się — usłyszałem głos „Akuły”.
    
    Pomimo zmęczenia, poderwałem się na równe nogi.
    
    — Co jest? — zapytałem.
    
    — Podali sektor, gdzie ma się odbyć spotkanie. Syryjczycy już wystawiają posterunki kontrolne w tamtym rejonie.
    
    — Znamy dokładną lokalizację?
    
    „Akuła” popatrzył na mnie jak na Marsjanina.
    
    — Podali sektor — powtórzył.
    
    Podniosłem się z łóżka i doszedłem do umywalki w łazience. Zimną wodą opłukałem twarz.
    
    — Mów, gdzie? — poprosiłem, powoli dochodząc do siebie.
    
    Zastępca rozłożył mapę i wskazał mi rejon w niedużej odległości od granicy z Irakiem. Skrzywiłem się nieco. Był to problem dla lotnictwa – kilkanaście kilometrów od granicy, obawa naruszenia przestrzeni powietrznej obcego państwa, gdzie trwały walki.
    
    Na Bliskim Wschodzie wszędzie trwały jakieś walki – Liban, Syria, Irak, Izrael. Swoisty kocioł. Walczyli Amerykanie, Polacy, Brytyjczycy, Rosjanie i czort wie, jakie jeszcze nacje z różnymi odłamami terroryzmu, bardziej lub mniej radykalnego. Tworzyły się swoiste sojusze, niektóre krótko, a niektóre długotrwałe.
    
    Nakazałem zebranie wszystkich swoich ludzi. Skoro odprawa miała się odbyć w granicach godziny siedemnastej, pozostawało nam niewiele czasu. Musieliśmy jeszcze oczami Klaudii rozpoznać „bosa”.
    
    — Zbiórka wszystkich!!! — rozkazałem.
    
    — Już czekają, Polka też — odparł spokojnie „Akuła”, szczerząc ...
«1234...23»